Jeśli za 100 lat ktoś otworzy książkę od historii i poczyta o takiej formie zabijania wolnego czasu jak współczesna zabawa przed konsolą, to nie tylko popuka się w głowę myśląc - „Jak mogło ich to bawić", ale również w spisie dat ujrzy miniony kilka dni temu 29-ty kwietnia 2008. Stanie się tak dlatego, że to magiczny dzień dla rozwoju rozrywki elektronicznej. To właśnie wtedy zadebiutowała oczekiwana od dwóch lat gra, która jeszcze przed oficjalnym wydaniem pobiła wszelkie dotychczasowe rekordy. Jeżeli nadal nie wiecie o co chodzi, to już wyjaśniam.
Jak to miło jest przyjechać do kuzyna po kilku latach rozłąki, któremu bardzo dobrze się powodzi, na wszystko go stać i jest szansa, że być może i my zmienimy swoje życie na lepsze. Może Wy tak nie myślicie, ale na pewno tą drogą idzie niejaki Nico Bellic, który mówiąc prostym językiem - klepał biedę gdzieś w jakimś małym miasteczku we Wschodniej Europie. Z nadzieją przyjeżdża więc do Liberty City, do wspomnianego już kuzyna o wdzięcznym imieniu - Roman. I zaczyna się, wszystkie zapewnienia, luksusy, piękne dziewczyny wokół wielkiego basenu znajdującego się obok wilii, która jest tak wielka, jak kilka domów Davida Beckhama razem wziętych. Wszystko to pryska jak nieudany czar początkującego Pottera, a naszym oczom objawia się zwykła nora. Okazuje się, że to Nico ratuje Romana. Nasz bohater dowiaduje się również, że Roman nie tylko nie ma na koncie kwoty z kilkoma zerami, ale za to posiada niesamowitą wręcz zdolność wplątywania się w różne problemy, z których trzeba go następnie wyciągać. Tak więc podobnie jak w poprzednich odsłonach gry, zaczynamy od poznawania nowych, miejscowych gangsterów, którzy ze zwykłego kuriera robią z Nico prawdziwego bandziora, dla którego zastrzelić człowieka, to jakby zabić muchę pałętającą się gdzieś po brudnym mieszkaniu Romana.
Tak więc wraz z rozwojem akcji, Nico poznaje coraz większą siatkę gangsterów rozrzuconych po tym ogromnym mieście, dla których wykonuje przeróżne zadania. Tak jak wspomniałem wcześniej, początek ogranicza nas tylko do przewozu miejscowych panien czy jakichś podrzędnych przestępców. Po czasie dopiero bierzemy udział w ściąganiu haraczy i w strzelaninach. Wtedy bowiem zaczyna się prawdziwe życie człowieka wykonującego wyroki lub osłaniającego swoich mocodawców, co rzecz jasna kwalifikuje się do srogich strzelanin, które najczęściej kończą się wzmożonym pościgiem policji. Jako przykład warto podać spotkanie kilku nieciekawych typów, którzy przyszli porozmawiać o interesach. Nie od dziś wiadomo, że gdy chodzi o pieniądze dochodzi do konfliktów, prowadzących do rękoczynów lub co gorsza do wspomnianej strzelaniny. Wtedy my, jako ukryty Nico Bellic mamy za zadanie wyciągnąć „przyjaciela” z opresji. Pomagamy również w ucieczkach przed policją, która niejednokrotnie zatruwa żywot. To jednak nie wszystko. Gra z czasem nabiera rozpędu i pikanterii, zadania stają się coraz bardziej złożone i krwawe. Zlecenia otrzymujemy na kilka sposobów - tym razem autorzy gry unowocześnili nasz „warsztat” pracy - w łapy dostaliśmy telefon komórkowy, a dodatkowo bez problemu możemy wpaść do kafejki internetowej, aby odczytać tam maila zawierającego zlecenie na kolejna robotę. Telefon komórkowy jest jednak podstawowym narzędziem umożliwiającym kontakty z postaciami grywalnymi, a oprócz tego to właśnie dzięki niemu zyskujemy dostęp do multiplayera - do tego tematu wrócę za moment.
Misje jak zawsze są interesujące i wciągające. Obok nich, głównym atutem GTA IV jest otoczenie. O wyglądzie Liberty City poopowiadam trochę przy okazji tematu oprawy audio-wizualnej. Skupmy się teraz na mieszkańcach oraz na naszym bohaterze. Szczęka odpadła mi do samej podłogi, gdy czekając na mojego mocodawcę zauważyłem jakiegoś kolesia, który wyszedł sobie z domu i poszedł do pracy. Mieszkańcy zachowują się podobnie jak w Assassin’s Creed, gdzie postawiono ogromny nacisk na zachowania ludzi i ich reakcje. Niektórzy idą paląc papierosa, inni sprzątają chodniki, a kolejni czytają gazetę i podążają do sklepu. Mieszkańcy Liberty City sprytnie reagują na odgłosy wystrzałów - tym razem nie tylko wieją z miejsca zdarzenia, ale próbują się ukryć, a inni zawiadamiają policję, która pojawia sie po chwili. GTA IV to również pełny cykl dnia i nocy. Zmiany pory dnia, wpływają rzecz jasna na natężenie ruchu na ulicach oraz ilość przechodniów, jak również na ich rodzaj. Po zmroku pojawia się więcej podejrzanych typków oraz kobiet zarabiających na życie przebywaniem z przygodnymi panami. Kolejnym genialnym posunięciem jest realizacja opadów deszczu. Efekt ten zasługuje na wielką uwagę. Po pierwsze jest znakomicie przygotowany od strony graficznej oraz efektów dźwiękowych i świetlnych związanych z burzą, ale także pod katem zachowania ludzi. Po rozpoczęciu ulewy momentalnie spada ilość ludzi wędrujących chodnikami, a ci którzy zmuszeni byli pozostać na deszczu otwierają parasole, bądź próbują się schronić w jakiś inny sposób, np: trzymając nad głową teczkę. Do kolejnych smaczków należy zaliczyć mgłę oraz słoneczne refleksy w czasie pogodnego dnia. Na każdym kroku widać, że miasto żyje i czujemy się w nim jak w prawdziwej wielkiej metropolii.
Z pewnością temat głównego bohatera jest tematem, na który warto poświęcić kilka dodatkowych linijek tekstu. Po pierwsze umie więcej. Najbardziej zauważalną zmianą jest umiejętność skakania przez różne płotki, ogrodzenia i wspinania się. Dokładność wykonania animacji ruchu, to kolejna rzecz, która robi niesamowite wrażenie. Nico wbrew pozorom ma mięśnie i to widać podczas biegu i większego wysiłku. Dużo też gada i to nie tylko ze swoimi przyjaciółmi, ale także przez telefon i do siebie wyklinając innych użytkowników ruchu drogowego. To jednak nadal nic. Nico to prawdziwy mieszkaniec naszej części Europy z krwi i kości. Pozwala mi tak myśleć stan w jakim zobaczyłem mojego podwładnego po wyjściu z baru. Totalna nowość to właśnie stan upojenia. Wtedy bowiem obraz się rozmazuje i trzęsie, a sterowanie postacią jest dość utrudnione, co trafnie oddaje chwilową niedyspozycję. Nasz bohater potrafi się również bić. Zdziwieni? Myślę, że nie, jednak sposób w jaki to rozwiązano również zasługuje na uwagę. Podczas walki, kamera obniża się i przesuwa pokazując profile oponentów. Wygląda to podobnie jak w Def Jam Icon, co niewątpliwie nadaje walce rumieńców, a jednocześnie ułatwia nasze dalsze działania. Nico posiada również uczucia. Prócz wykonywania trudnych misji znajduje czas na spotkania z kobietą jego życia. To owocuje różnymi mini gierkami, które dodatkowo wydłużą czas spędzony przed telewizorem czy monitorem. Są to m.in. gra w bilard, kręgle, rzutki czy siedzenie przed automatami.
Pozostając wciąż w temacie otoczenia i bohaterów, warto poświęcić trochę czasu również policji, bo wbrew pozorom, ta to też ludzie :) I to nie byle jacy, bowiem nie zawaham się użyć słowa bohaterzy, którzy dzielnie bronią swoich obywateli. Powiem więcej, troszkę myślą. Może nie zawsze, jednak nieraz skutecznie utrudnią Wam ucieczkę. Wszystko to sprowadza się do pewnego obszaru uzależnionego od poziomu pościgu wyrażonego w gwiazdkach. Jedna gwiazdka to niewielki okrąg poszukiwań. Rozszerza się on bowiem zaraz po złapaniu kolejnej i kolejnej aż do sześciu, gdzie niemożliwym jest zgubić pościg lub przynajmniej opuścić miejsce zbrodni. Powiem tyle - zrobili to fajnie. Wyeliminowano bowiem takie zachowania funkcjonariuszy jak ciągły pościg, który nie stopuje nawet ze zgubioną policją za plecami. Tu jest wspomniany okrąg, który trzeba opuścić niezauważonym. Oficerowie, aby nie jeździć po całym mieście, bo te jest niezmiernie, wyznaczają terytorium poszukiwań, w którym ma nas, rzecz jasna, już nie być. Oczywiście oddano do naszej dyspozycji lakiernie samochodów czy sklep z ubraniami, które wykorzystamy do zmiany swojego wizerunku, jednak te funkcje przydają się przy większych obszarach poszukiwań lub w przypadku, gdy akurat Nico nie jest w posiadaniu pojazdu. W tym momencie dodam jeszcze, że nic w tej grze nie jest niepotrzebne. Wspomniane sklepy nie robią z gry drugich Simsów, gdyż nawet najmniejsza budka z hot-dogami może okazać się niewiarygodnie pomocna. Jest to bowiem źródło energii, bez której Bellic długo nie pociągnie.
Grand Theft Auto IV to również zmieniony model jazdy i ulepszone wozy. W jakim sensie ulepszone? Po pierwsze wyglądają ładniej i są bardziej podobne do swoich rzeczywistych odpowiedników. Próżno tu szukać jakichkolwiek licencji, jednak nie trzeba być znawcą pojazdów, aby domyślić się, co jest czym. Furki są również bardziej interaktywne - w późniejszych etapach gry ich bagażnik posłuży nam do przewożenia ciał. Ulepszony model jazdy sprawuje się doskonale - każde auto to inny schemat prowadzenia i dynamika jazdy. Nietrudno teraz o poważną katastrofę, która może skończyć się bardzo różnie. Przy mniejszych prędkościach będą to rozmaite uszkodzenia, pogniecenie blach, potłuczone reflektory, czy urwane elementy. Jednak wielka szybkość lub czołowe zderzenie może skutkować śmiercią głównego bohatera. Rozbudowane możliwości pojazdów to również więcej usług „na mieście” - mowa tu zarówno o lakierni, jak i myjni, która przywraca nasz pojazd do nienagannej czystości. Zmienił się również sposób „pożyczania” wozów. Tym razem samochód stojący pod blokiem nie jest już otwarty i gotowy do jazdy. Nico musi wybić szybę, otworzyć drzwi od środka i dopiero wsiąść. Wewnątrz też przytrafiają się schody, gdyż w autach lepszej klasy musimy dać Nico trochę czasu, aby mógł spokojnie ogarnąć przewody. Nie muszę chyba tłumaczyć po co sięga po wspomniane kable...
Słowa - GTA to piękna gra - nie bez powodu pojawiają się w wypowiedziach recenzentów oraz graczy. Zapracowała na to rewelacyjna wręcz oprawa audio-wizualna, zasługująca na wielkie słowa uznania. Przed premierą gry wiele mówiło się o stronie technicznej produkcji, aby była po prostu ładna. W rzeczywistości jest dużo lepiej niż pierwotnie myślałem. Liberty City jest cudowne i do złudzenia oddaje wygląd i klimat Nowego Jorku. Po ukończeniu gry czuję się jak mieszkaniec tego miasta i mam wrażenie, że poradziłbym sobie z poruszaniem się po nim bez większych problemów. Masa szczegółów i różniące się od siebie ulice. Brawo Rockstar Games!
Dźwięk to kolejna rzecz warta uwagi. Największym sukcesem są niewątpliwie nagrania głosów poszczególnych bohaterów oraz osób z kompletnego tła. Wszyscy mówią ze wspaniale przygotowanymi akcentami oraz używają swoich narodowych wstawek. W sumie brzmi to znakomicie i niezmiernie realistycznie. Tradycją serii są oczywiście radiostacje, których audycji możemy słuchać, gdy przebywamy w pojazdach. W sumie jest 19 stacji radiowych, a każda z nich charakteryzuje się innym rodzajem muzyki - każdy znajdzie tu coś dla siebie. Oprawa audio to również miejski zgiełk, przygotowany wręcz perfekcyjnie - trąbiące na siebie samochody, przeklinający kierowcy, krzyki, rozmowy, itd, itp. Jest tego tyle, że nie sposób nawet wymienić wszystkich elementów. Jednak najważniejsze jest to, że sumarycznie brzmi to bardzo dobrze i wiarygodnie. Dlatego już sama jazda po mieście (bez celu) sprawia nie lada frajdę.
Ostatni aspekt, znacznie wydłużający czas spędzony przed telewizorem, to oczywiście tryb multiplayer. Do naszej dyspozycji oddano 12 rodzajów zabawy, które są mniej lubi bardziej interesujące. Z tych fajniejszych warto wymienić grę w policjantów i złodziei - jedna drużyna wciela się w stróżów prawa, zaś druga w tych mniej uczciwych obywateli. Jest również boss, którego ta druga grupa musi ochronić. Zabawa sprowadza się do zabicia „głowy” gangu oraz jego członków. Kolejnym fajnym trybem okazuje się Team Car Jack City, w którym to zamieniamy się w bohaterów filmu „60 Sekund”. Bierzemy do pomocy kolegę i razem z nim polujemy na najdroższe i najładniejsze fury, które musimy ukraść i dostarczyć w odpowiednie miejsce. Innym sposobem na zabijanie czasu w trybie sieciowym jest Mafia Work. Tu zabawa polega na zleceniu, które otrzymaliśmy od szefa jakiegoś gangu. Musimy je wykonać, ale przeszkodą są inni gracze, bowiem działa tu zasada - kto pierwszy ten lepszy. Dla fanów ścigania jest również tryb pozwalający na organizowanie sobie wyścigów samochodowych, rozgrywających się oczywiście w Liberty City.
Podsumowując pozwolę sobie przytoczyć słowa, które napisałem kilka akapitów wyżej. Grand Theft Auto IV to super gra, oferująca nam rewelacyjne, tętniące życiem miasto. Już sama eksploracja umieszczonej w programie metropolii robi grającemu nie lada frajdę. Do tego dochodzi dość ciekawa fabuła oraz interesujące misje. Wszystko to wykańcza oprawa audio-wizualna, która zaskakuje swoją dokładnością i co najważniejsze cieszy oko. GTA IV to połączenie wielkiej gry z rewelacyjną stroną techniczną, a trzeba przyznać, że niewielu udała się ta sztuka. Nowa produkcja od Rockstar Games jest obowiązkową pozycją dla każdego gracza i to bez wyjątków i ponad podziałami. Ocena 10 na 10 jest jak najbardziej słuszna i to powinno Wam wystarczyć w podjęciu decyzji o kupnie. Szczerze jednak wątpię, że ktokolwiek czekał na pierwsze recenzje. To jest jedna z nielicznych gier, które można kupić w ciemno. Polecam!
+ Plusy
- Liberty City
- otoczenie
- fizyka
- multiplayer
- fabuła
- oprawa audio-wizualna
- model jazdy
- Minusy
- próżno szukać jakichkolwiek minusów w tej grze