Crysis do dziś jawi się jako innowacyjny graficznie FPS z niedoścignioną fizyką, kulejący jednak na płaszczyźnie fabularnej. Warhead nie zrobił z kolei już takiego wrażenia wizualnego, będąc swoistym mission packiem (warto dodać, że dość udanym). Jak będzie w przypadku Crisis 2? Na pewno wyłapano wszystkie niedociągnięcia, developer upiera się, że będzie lepiej, ale czy wrażenia będą porównywalne (bądź lepsze) w stosunku do pierwowzoru? Przyjrzyjmy się szczegółom.
Crysis 2 pojawi się na PC, Xbox 360 i Playstation 3 w grudniu. Gra hulać będzie na autorskim silniku CryEngine 3, a więc na dopasionej wersji tego co mogliśmy obserwować w poprzednikach. I to dosłownie dopasionej. Grafika, gra światłocieni, a przede wszystkim zniszczenia prezentują się iście FE-NO-ME-NAL-NIE!. Tutaj nie ma mowy o przekłamaniu, zaś już teraz można wyposażać się w sztuczną szczękę, gdyż swoją ciężko będzie zbierać z podłogi. Odbicia promieni słonecznych, realistyczne cienie, słońce przeszywające wzrok na tle rozległego horyzontu - to wszystko stanowić będzie o potędze wizualnej Crysis 2. Pytanie tylko, czy znów przejmie pałeczkę wzorem części pierwszej, biorąc pod uwagę nadchodzące killery w postaci choćby Rage i nowego silnika id Tech 5? Za ponad pół roku otrzymamy odpowiedź, jednak już teraz można mówić o kolejnym skoku jakościowym. Warto jeszcze odnotować, że CryEngine 3 pozwala na równoległe tworzenie gry na wymienione platformy, co znacznie upraszcza proces produkcji skracając nasze oczekiwanie, a ponadto gwarantuje tą samą jakość na każdej z nich .
Jak już wspomniałem, fabuła była dotąd traktowana po macoszemu, jednak teraz ma się to zmienić, zaś twórcy sami wspominają o prowadzeniu narracji w stylu Uncharted (co chyba nie tylko mnie osobiście mocno nakręca na grę). Na chwilę obecną wiadomo, że gra wrzuci nas w wir wojny, mającej miejsce w samym sercu Nowego Yorku. Trwa właśnie batalia pomiędzy obcymi, którzy napadli naszą planetę, a jednostkami wyspecjalizowanych komandosów z Crynet Security znanych jako PMC. Ci ostatni z kolei buszują w mieście w poszukiwaniu poukrywanych elementów zaawansowanej technologii, która pomoże w walce z najeźdźcami, ale też ma inne - nieznane jeszcze - znaczenie. Można się tylko domyślać, że nasz bohater nie znalazł się w centrum tego sporu przypadkowo i także szuka tego samego, a i obecność obcych daje bardziej do myślenia. Szykuje się zatem ciekawy wątek, mający - zdaniem twórców - aspirację do głębszej historii. Dalszą część poznamy zapewne dopiero po premierze.
Nieco więcej wiadomo za to o gameplayu, solidnie przemodelowanym w stosunku do C1 i C:W. Z porośniętej bujną roślinnością dżungli przenosimy się w sam środek zniszczonej metropolii. O rozmiarach Nowego Yorku nie trzeba dywagować, za to można być pewnym, że Crysis 2 dostarczy nam solidnych terenów do eksploracji. Ciężko użyć tu terminu „nieliniowość”, jednak można spodziewać się licznych odgałęzień czy wielu możliwości zaliczenia danego odcinka (np. omijając ostrą potyczkę PMC z obcymi, poprzez ciche przejście pomiędzy zniszczonymi budynkami).
Solidny lifting przeszedł także nieodzowny kombinezon - Nanosuit 2. Dwójka nie jest tu przypadkiem, gdyż po pierwsze, możemy teraz korzystać z dwóch trybów jednocześnie (np. niewidzialności i ulepszonej ochrony pancerza), zaś po drugie, nasz armor można teraz upgrade’ować w odpowiednich spotach, dzięki czemu z każdym podejściem pozwoli nam na nieco inną strategię działania (sami decydujemy czy inwestować w skradanie i zwinność, czy też w siłę i brutalność).
Jeśli dodamy do tego ogromny wachlarz broni znajdowanej na polu bitwy (w tym działka stacjonarne), możliwości zniszczeń w stylu Battlefield: Bad Company 2, a także umiejętności pozwalające na tymczasową niewidzialność czy większy skok z jednego budynku na drugi, a na dodatek całość zostanie oprawiona obiecywaną fabułą wysokich lotów, to Crysis 2 może urosnąć na króla FPS obecnej generacji. Osobiście najmocniej trzymam kciuki zwłaszcza za ostatni element, gdyż pozostałe nie budzą już najmniejszych wątpliwości. Czekamy na końcówkę roku!