W dzisiejszych czasach zgromadzone dane w naszych komputerach są bardzo cenne. Mają one nie tylko wartość materialną. Często przechowujemy w nich ważne pliki ze szkoły, studiów, czy pracy, które nie da się w łatwy sposób zastąpić. Aby to wszystko zmagazynować potrzeba sporo miejsca. A co wtedy, kiedy jesteśmy zmuszeni przeinstalować system? Z pomocą przychodzą dyski zewnętrzne. Jedno z takich właśnie urządzeń dostaliśmy do testów. Według mnie, jego pojemność potrafi przyprawić o ból głowy nawet największego melomana i kinomaniaka.
WD My Book Essential 2TB to potężne urządzenie. Nie ze względu na gabaryty, bo te są niewielkie, ale chodzi o pojemność dysku. To sprzęt, który zadowoli praktycznie każdego użytkownika, a nawet całą rodzinę, gdzie każdy jej członek bez problemu pomieści kopie zapasowe najważniejszych danych ze swojego komputera. Zacznijmy jednak standardowo od zawartości opakowania.
W dość sporym pudełku znajdziemy rzecz jasna dysk, kabel zasilający i kabel USB. To wszystko. Nie ma w środku płyty z oprogramowaniem, bo te jest już zapisane na dysku. Twórcy pokusili się więc w tej kwestii o pewien minimalizm, ale to i dobrze, bo ile płyt ze sterownikami możemy gromadzić w szufladach?
Sam dysk to konstrukcja o wymiarach 166 x 54 x 137 mm. Wypada więc całkiem nieźle na tle konkurencyjnych dysków w formacie 3.5 cala. Dla przykładu Seagate BlackArmor WS 110 2TB ma szerokość i wysokość około 175 mm. Wracając jednak do testowanego WD. Waży on dokładnie 1150g., więc jest także znacznie lżejszy od Seagate’a (ponad 1800 g.). WD My Book Essential 2TB został wykonany z czarnego, połyskującego plastiku. Ładnie prezentuje się na biurku, jednak z praktycznego punktu widzenia, takie tworzywo nie jest dobrym rozwiązaniem. Obudowa szybko się rysuje, a każde najmniejsze dotknięcie pozostawia odcisk palców. Szybko więc może on stracić na swojej estetyce. Jednak jeśli będziemy pod tym względem odpowiednio o niego dbać, to z pewnością odwdzięczy się ładną prezencją na naszej półce.
Z przodu urządzenia mamy tylko kilka najważniejszych diod informujących o stanie urządzenia. Jest to zasilanie, symbol zabezpieczenia i cztery podłużne diody pokazujące szacunkową ilość miejsca na dysku. Wszystkie świecą się na biały kolor, także całkiem neutralnie. Na samym dole mamy też ładne i stylowe logo producenta, które po postawieniu dysku w pionie, ustawione jest we właściwej pozycji. Sugeruje to nam, że urządzenie jest przystosowane do pracy w pionie jak i poziomie. Pierwsza opcja jest zdecydowanie lepszym rozwiązaniem, ponieważ dysk stabilnie stoi na dwóch antypoślizgowych nóżkach, a przy tym nie rysuje delikatnej obudowy. Kształtem WD My Book Essential przypomina książkę, zatem można się zawsze zastanowić, czy nie warto postawić go obok cennych, papierowych zbiorów. Z kolei z tyłu znajdziemy absolutne minimum wyjść takie jak USB i zasilanie. Nie zabrakło też szerokiego przycisku Power.
Po podłączeniu moją uwagę przykuła jedna ważna rzecz. Otóż od razu dysk podzielony jest na dwie partycje. Pierwsza z nich tworzy wirtualny dysk z oprogramowaniem, które zajmuje niecałe 700 MB. Druga partycja jest pusta i ma pojemność około 1800 GB. Zostajemy więc trochę oszukani przez producenta. Jednak takie przygotowanie dysku jest bardzo wygodną rzeczą. Nie musimy więc zgrywać na samym początku oprogramowania i tworzyć samemu dwóch partycji.
Zaraz po podłączeniu instaluje się wspomniane oprogramowanie o nazwie WD SmartWare. Możemy więc od razu zrobić kopie zapasowe naszych plików. W zależności od wielkości danych, może to zająć nawet kilka godzin (dysk przesyła pliki z prędkością 60MB/s.). Mamy jednak wszystko dokładnie posegregowane. Wiemy ile zajmują filmy, mp3, czy zdjęcia. Do tego za pomocą dosłownie kilku kliknięć, możemy stworzyć kopię zapasową, a następnie po podłączeniu dysku do komputera, gdzie został zainstalowany świeży system po formatowaniu, mamy wszystkie pliki w swoich pierwotnych folderach. To bardzo wygodna sprawa, ponieważ nie musimy przejmować się kopiowaniem wszystkiego ręcznie w odpowiednie miejsca. Warto też dodać, że na dysk możemy założyć hasło. Wtedy mamy pewność, że nikt nie będzie przeglądać ważnych dla nas plików.
Podczas pracy testowane urządzenie było niezwykle ciche. Zapominamy więc, że obok nas w ogóle coś działa. WD My Book Essential jest również doskonale wyważony, ponieważ nie czujemy żadnych drgań na biurku w momencie użytkowania.
Dzisiaj dysk zewnętrzny to w zasadzie podstawowe akcesorium dla naszego komputera. Warto więc zastanowić się nad odpowiednim zabezpieczeniem swoich danych. WD My Book Essential znakomicie sprawdza się w tej roli. Ma proste w obsłudze oprogramowanie i pojemność 2TB, która zawstydzi niejedną osobę. Ja sam nie miałem aż tylu danych, aby go w całości zapełnić. To naprawdę ogrom miejsca. Domyślam się jednak, że z czasem pliki będą ważyć coraz więcej, więc zakup dysku o takiej pojemności to inwestycja na przyszłość. Z pewnością też docenią go osoby, które kręcą dużo filmów. Te jak wiadomo potrzebują sporo GB miejsca. Może więc się okazać, że w takiej sytuacji 2TB to idealne rozwiązanie. Odstrasza jednak cena. Otóż testowany dysk można kupić za nieco ponad 600 zł (średnia cena w kilku dużych sklepach internetowych). To dość spory wydatek, jednak jeśli macie wiele pamiątek z wakacji jak filmy, czy zdjęcia, to z pewnością będą to dobrze zainwestowane pieniądze.