Jak co roku EA Sports faszeruje nas nowymi odsłonami swoich sportowych tytułów. Tym razem przyszedł czas na golf sygnowany nazwiskiem najpopularniejszego zawodnika tej dyscypliny, czyli Tiger Woods PGA Tour 10. Gra oferuje kilka zmian w stosunku do poprzedniej części. Niestety są i takie aspekty, które psują zabawę i sprawiają, że golf na PSP nie zaciekawi entuzjastów prostej rozgrywki.
Czy golf może być ciekawy?
Golf sam w sobie jest raczej mało interesującym sportem. Często nasze pojęcie o nim sprowadza się do obrazu panów, których uderzenia piłeczki są tylko dodatkiem do nudnej rozmowy o biznesie. Cóż, być może w wielu przypadkach tak właśnie jest. Nie zmienia to jednak faktu, że tak naprawdę golf jest całkiem przyjemną zabawą na świeżym powietrzu. Wbrew pozorom, nie jest on już tak snobistyczny jak kilka lat temu i dlatego moim zdaniem warto z większą uwagą przyjrzeć się chociażby jego elektronicznej odsłonie w wersji na przenośną konsolę Sony. Podstawowe pytanie jest jednak takie, czy mimo specyficznego charakteru tego sportu jest on w stanie przykuć nas do ekranu PSP?
Dwa dobre tryby kontroli
Zasady w golfie są bardzo proste. Otóż najważniejsze jest, aby przy jak najmniejszej ilości uderzeń piłeczki trafić do dołka znajdującego się na drugim końcu pola. W tym momencie zaczynamy się zastanawiać, jak ten pasjonujący moment uderzenia, twórcy gry przenieśli do wirtualnej rzeczywistości. W Tiger Woods 2010 nastąpiły więc spore zmiany jeśli chodzi o sterowanie. Przede wszystkim mamy do wyboru dwa tryby kontroli. Pierwszy z nich to znany z poprzednich części - 2/3 Click, który polega na wciśnięciu, puszczeniu i ponownym wciśnięciu X-a co reguluje siłę uderzenia. Za ruch kamerą i odpowiednie dobranie miejsca lądowania piłeczki odpowiedzialny jest krzyżak. Proste? Zdecydowanie tak, ponieważ to właśnie ten tryb stanowi alternatywę dla graczy chcących sobie po prostu popykać. Z kolei drugi tryb, zwany Analogowym, wymaga już większej wprawy. Jak sama nazwa wskazuje operujemy tutaj gałką, a podstawą jest odpowiednie manewrowanie w dół i w górę, czyli tak samo jak prawdziwym kijem golfowym. Zdecydowanie sprawia to wrażenie większego realizmu. Bardzo istotną rzeczą jest tutaj wprawa i praktyka, toteż nie zdziwcie się jak pierwsze 10 uderzeń będzie kierowało piłeczkę w las. Najmniejsze odchylenie gałki w lewo lub prawo powoduje zatem totalną zmianę trajektorii lotu. Jednakże, aby nie było aż tak trudno, przychodzi nam z pomocą przycisk R. Po jego wciśnięciu możemy delikatnie korygować poczynania piłeczki w powietrzu za pomocą analoga.
Zabieg polegający na wdrożeniu dwóch trybów uderzenia bardzo mi się spodobał. Pierwszy z nich polecam graczom mniej wprawionym, drugi natomiast to propozycja dla wytrwałych. Przy czym minusem 2/3 Click jest to, że sprawia on wrażenie jakbyśmy nie mieli żadnego wpływu na rozgrywkę, a nasza rola sprowadzała się tylko do wciskania w odpowiednim momencie X-a.
Precyzyjne sterowanie?
Sterowanie w Tiger Woods to nie tylko uderzenia. Trzeba też wybrać odpowiednie miejsce lądowania piłeczki. Do tego posłuży nam opcja przybliżenia wybranego punktu, ale również symulacja jej toru kulania w przypadku uderzeń z bliska. Przed każdym zamachem należy więc wybrać odpowiednie opcje, ponieważ walenie przed siebie z domyślnym ustawieniem może nie przynieść zamierzonych rezultatów.
Są mini gry
Do pełnego opanowania sterowania posłuży nam przyjacielski Tutorial z którego polecam skorzystać przed rozpoczęciem turnieju. Będąc już przy opcjach warto zaznaczyć kolejną nowość w grze jaką jest turniej U.S. Open. Stanowi on dość spore wyzwanie podczas trwającego sezonu. Oprócz PGA Tour Career (czyli po prostu sezonu) mamy również standardowy tryb pucharowy, Quick Play i Mini Games. Ten ostatni zniknął w poprzedniej odsłonie, a teraz jednak powraca. Zawsze jest to zatem argument dla twórców, że starają się ciągle udoskonalać serie i dorzucać „nowe” elementy. Niestety Mini Games oferuje bardzo ubogą listę zabaw. Do dyspozycji mamy Shooting Gallery, Putting Franzy i Mental Games. Pierwszy jest mało ciekawy, bo polega na trafianiu w najwyżej punktowane miejsca tablicy przed nami. Drugi to coś na wzór mini golfa, gdzie musimy w ustalonym czasie zaliczyć największą ilość dołków. Z kolei ostatni to zbiór zadań jakie trafiają się nam przede wszystkim podczas zwykłej rozgrywki.
Publiczność zagrzewa do rywalizacji
Jeśli chodzi o Mental Games należy się im oddzielny akapit. W Tiger Woods PGA Tour 10 twórcy położyli spory nacisk na atmosferę zmagań. Zatem jeśli dochodzi do krytycznych, stresujących momentów uruchamiana jest jedna z Mental Games (losowo). Mogą więc one polegać przykładowo na wciskaniu odpowiedniej kombinacji pojawiających się przycisków, co skutkuje prawidłowym złożeniem autografu na kartce naszego fana. Im więcej fanów uda nam się zaspokoić, tym większa mobilizacja prowadzonego przez nas zawodnika. Powiem szczerze, że ten patent sprawdza się całkiem nieźle i wprowadza trochę dynamizmu do nudnej rozgrywki.
Jest Multi, ale nie ma z kim grać
Powiedzmy, że zabawa w pojedynkę zaczyna przynosić nam mało satysfakcji. Nie pozostaje nam nic innego jak włączyć tryb multiplayer. Tutaj mamy możliwość łączenia się Ad-Hoc i poprzez Infrastructure. Niestety popularność tego tytułu w moim kręgu jest bardzo mała, toteż nie było mi dane przetestować pierwszej opcji. Z drugą z kolei problem jest ten sam, jednak na skalę globalną. Trudno jest po prostu znaleźć nawet w sieci kompana do rozgrywki.
Kilka ciekawych dodatków
Z pozytywnych aspektów produkcji warto wymienić możliwość tworzenia swojego zawodnika przy pomocy wielu dodatków, a także odkrywanych z czasem bonusowych strojów, czy innych akcesoriów. Dobrze sprawdza się również część muzyczno - dźwiękowa. Tutaj zazwyczaj w produkcjach EA Sports nie ma się co czepiać. Jest kilka ciekawych utworów, które są również dostępne w growym Media Center. Co więcej, gra korzysta również z plików mp3 przechowywanych aktualnie w pamięci zewnętrznej. Efekt audio psuje niestety odgłos uderzanej piłeczki, który jest bardzo metaliczny i wręcz nienaturalny.
Grafika rodem z PSOne
Znacznie gorzej prezentuje się grafika. Z ubolewaniem stwierdzam, że jest to najgorzej wykonana cześć gry. Otocznie jest strasznie marnej jakości. Praktycznie zero szczegółów i brzydkie, dwuwymiarowe drzewa sprawiają, że mamy wrażenie grania w produkt sprzed dziesięciu lat. Postacie również są tragicznie wykonane. Kanciaste i bez detali. Pod tym względem gra wykonana jest fatalnie i nie zdziwię się jeśli po pierwszych minutach rozgrywki gracz wyłączy produkt nie dając mu najmniejszej szansy obrony pozostałymi zaletami.
Czego na pewno nie mogę odmówić recenzowanemu tytułowi to rozbudowanego i dobrze sprawdzającego się sterowania. Dodatkowo gra ma ciekawe tryby rozgrywki, które z pewnością zapalonych graczy wciągną na długo. Sezon zawiera liczne turnieje, listę rankingową i stopień prestiżu naszego zawodnika. Co więcej, mamy możliwość modyfikacji profilu, czy pozyskiwania sponsorów.
Gorzkie podsumowanie
Niestety sama rozgrywka jest nudna, przez co wielu graczy odłoży szybko tytuł na półkę. Może to specyfika tego sportu sprawia, że tak się dzieje z jego wersją elektroniczną. Dodatkowo gra ma bardzo słabą grafikę, co skutecznie zniechęca na samym początku. Kilka ciekawych patentów jak mini gry połączone z żywą reakcją publiczności nie ratują produktu. Jednak na pocieszenie mogę stwierdzić, że w przyszłym roku EA będzie z entuzjazmem zapowiadać kolejną odsłonę, która miejmy nadzieję, będzie lepsza od tegorocznej.
+ Plusy
- Ciekawe mini gry dodające dynamizmu rozgrywce
- Dobra muzyka z kilkoma wpadającymi w ucho utworami
- Dwa różne rodzaje sterowania do wyboru
- Zmienne warunki pogodowe
- Minusy
- Grafika minionej epoki
- Nudna rozgrywka
- Niewykorzystany potencjał wdrożonych trybów gry
- Tylko trzy rodzaje mini gier