VOD Pogoda Gry Katalog Firm Frazpc.pl Statystyki Stron Forum Hosting Programy Ipla Film Pozycjonowanie
Gery.pl - Gry

recenzje, zapowiedzi, trailery, pc, konsole

nasze menu
dodatki
Gry onlinenowość
serwisy powiązane


Medal of Honor: Vanguard (PS2)

2007-06-03, 01:07
Medal of Honor: Vanguard

Podstawowe dane

Gatunek:
Akcja: FPP
Producent:
EA Games
Wydawca:
Electronic Arts
Data wydania:
23 marca 2007
Dystrybutor PL:
Electronic Arts Polska
Premiera PL:
30 marca 2007
Dodaj do:
Udostępnij
Ocena użytkowników
8.3/10 (głosów: 62)
Ocena redakcji:     5.8
Grafika:
Dźwięk:
Grywalność:
Medal of Honor: VanguardMedal of Honor: VanguardMedal of Honor: VanguardMedal of Honor: VanguardMedal of Honor: VanguardMedal of Honor: VanguardMedal of Honor: VanguardMedal of Honor: VanguardMedal of Honor: Vanguard
Konsolowe strzelanki można albo kochać, albo nienawidzić. To z pewnością banalne stwierdzenie, ale nie sposób zaprzeczyć, że wśród zatwardziałych pecetowców FPS-y przeznaczone do oglądania na telewizyjnym ekranie nie cieszą się najlepszą opinią. Sam także do niedawna zastanawiałem się, jak można grać w shootery bez używania myszki i klawiatury. Potem jednak na rynku pojawił się BLACK, a kilka miesięcy później Gears of War i to wystarczyło, aby przekonać mnie, że gamepad sprawdza się w roli wirtualnego gnata co najmniej tak samo dobrze jak komputerowy gryzoń. Do nowej odsłony Medal of Honor podszedłem więc z optymistycznym nastawieniem, jako że producenci serii już nie raz udowodnili, że stać ich na wiele. Dobry nastrój nie potrwał jednak długo, gdyż dedykowany PS2 i Wii Vanguard szybko uświadomił mi, że więcej w nim marketingu Electronic Arts niż faktycznej treści dla maniaków wojennej eksterminacji.

Nie chcąc jednak zaczynać od litanii wad, napiszę przekornie, że moja przygoda z opisywanym dziś tytułem rozpoczęła się pozytywnie. Tuż po uruchomieniu gry napotkałem bowiem na schludne menusy w naszym ojczystym języku. Jest to oczywiście następstwo faktu, że rodzimy odział EA zadbał o kinową lokalizację nowego MoH. Dystrybutorowi udało się przy okazji uniknąć językowych wpadek oraz – co się rzadko zdarza - również literówek. Widać więc, że korekta wykonała swoje zadanie należycie.

Dobrze spisali się także amerykańscy scenarzyści gry, którzy w ramach umiejscowienia akcji w realiach II wojny światowej, umożliwili nam wcielenie się w postać Franka Keegana, żołnierza 82. Dywizji Powietrznodesantowej, i przenieśli do ogarniętej międzynarodowym konfliktem Europy z lat 40. ubiegłego wieku. W związku z tym przygotowano dla nas cztery kampanie, dziejące się kolejno: we Włoszech, Francji, Holandii i Niemczech, w których to finalizujemy swoją przygodę, biorąc udział w sławnej operacji Varsity. Każdy z rozdziałów rozpoczynamy zgodnie ze swoją wojskową profesją: skokiem ze spadochronem z samolotu C-47, starając się następnie wylądować w miejscu oznaczonym czerwonymi lub zielonymi flarami. Jeżeli nasza powietrzna podróż kończy się sukcesem, to w nowo eksplorowanej lokacji odnajdujemy bonusową broń i ulepszenia do już posiadanych gnatów, jak np. lunety do karabinów czy magazynki o zwiększonej pojemności.

Możliwość upgrade’owania giwer to zresztą jeden ze świeżych elementów w serii, podobnie jak opcja sprintu. Szybkie bieganie Franka nie trwa jednak długo, gdyż wskaźnik obrazujący kondycję naszego podopiecznego zmniejsza się nieubłaganie z każdą sekundą nadmiernego wysiłku. Zrezygnowano natomiast z wyświetlania paska energii. Nie widzimy już, ile mamy punktów życia, lecz po trafieniu przez przeciwnika obserwujemy zaczerwieniony, rozmazany obraz i jeżeli w mgnieniu oka nie znajdujemy sobie osłony, za którą możemy chwilę odsapnąć, nasza kampania kończy się spektakularnym zgonem. Na dobrą sprawę taki scenariusz dotyczy jednakże wyłącznie zabawy na najwyższym stopniu trudności (Elite), bo dwa wcześniejsze (Rekrut i Weteran) dają nam niemalże poczucie nieśmiertelności.

W tym złudnym przekonaniu utrzymuje nas słabiutkie SI konsolowych oponentów. Hitlerowcy nie prezentują sobą zbyt wysokiego poziomu intelektualnego, toteż nie reagują, gdy rzucimy w ich stronę granat, nie wspominając już o tym, że załadowanie im kilkudziesięciu pocisków w plecy jest dziecinnie proste, zaś w przypadku bezpośredniej wymiany ognia wystarczy tylko schować się za przeszkodą terenową i poczekać, aż oponent z prędkością ślimaka rozpocznie proces wymiany magazynku w swoim gnacie. Dla utrudnienia z kolei z Vanguarda całkowicie wyeliminowano apteczki, a występującym w nim wrogim pojazdom (głównie czołgom) nadano zwiększoną wytrzymałość na uszkodzenia. Zadbano ponadto o takie smaczki jak okładanie rywali strzelbą z bliskiej odległości, możliwość przejmowania wrogich karabinów czy soczyste komentarze ze strony dowódcy naszej drużyny. Faktem jest bowiem, że Medal of Honor nie zmusza nas do wygrywania wojny w pojedynkę. Przez cały czas jesteśmy wspierani przez kilkuosobową grupkę wojaków, która niejednokrotnie ratuje nas z opresji, zdejmując co niebezpieczniejszych nazistów z pola walki. Wprawdzie nie ma tu mowy o takiej inteligencji i wsparciu NPC-ów, z jakimi mieliśmy do czynienia choćby w projektach z cyklu Call of Duty, ale programistom udało się wyeliminować nieprzyjemne wrażenie osamotnienia.

Trzeba również przyznać, że współpraca z innymi żołnierzami jest konieczna, ponieważ stawiane przed nami zadania nie mają nic wspólnego z chodzeniem do sklepu po bułki. Wysadzamy budynki, likwidujemy stanowiska CKM-ów, oczyszczamy małe miasteczka z grup adwersarzy, a wolne chwile umilamy sobie masakrami w bunkrach czy strzelaniem z bazooki. Atmosferę wojennych działań podkreślają dodatkowo takie efekty, jak ogłuszenie i zawroty głowy towarzyszące wybuchom znajdujących się w naszym pobliżu obiektów. Byłoby jeszcze lepiej, gdyby EA umożliwiło nam sprawdzenie się w większej liczbie misji pobocznych. Niestety, programiści oferują nam jedynie tabelkę ze statystykami, którymi możemy delektować się po ukończeniu kampanii w nieziemsko szybkim tempie. Przejście gry zajmuje w porywach dwa wieczory, co nie jest oszałamiającym wynikiem, nawet jak na liniowego FPS-a. Niezadowalająca długość zabawy to główny grzech Vanguarda, ponieważ sam gameplay jest w miarę poprawny, zwłaszcza w kontekście obcowania z shooterem za pośrednictwem PlayStation 2. Nie sposób przecież ukryć, że konsola Sony nie należy już do najmocniejszych sprzętów i jej możliwości nie pozwalają na zbytni polot w kwestii mechaniki, o oprawie wizualnej nie wspominając.

Paradoksalnie grafika jest jednak jednym z atutów MoH, o ile oceniamy ją przez pryzmat wersji na poczciwą „czarnulkę”. W zasadzie trudno przyczepić się do animacji i szczegółowości biegających po Europie postaci. Nieźle prezentują się również budynki i wszelkie efekty specjalne. Dla kontrastu kuleje jednakże roślinność oraz wygląd pojazdów, ale w ferworze walki nie przywiązujemy do tego zbyt wielkiej wagi. Przez cały czas obserwujemy bowiem wskazywane na radarze obiekty i to, co nawija nam się na celownik. Jednocześnie kontrolujemy zapas amunicji i filozofujemy na temat dwóch rodzajów broni, jakie możemy nosić przy sobie w trakcie wykonywania zadań. W tle słyszymy zaś kawałki znane z poprzednich odsłon Medala, doceniając zarazem wszelkie odgłosy szelestów, eksplozji i krzyków umierających wojaków.

Z racji tego, że rozgrywka w trybie single do najdłuższych nie należy (co ciekawe, nawet fabuła obejmuje niezwykle krótki okres, bo zaledwie jedno-dwudniowe epizody), spodziewałem się, że EA zaskoczy nas jakimś ambitnym multiplayerem. I owszem, zaskoczyło, ale przygotowana przezeń niespodzianka jest raczej niemiłym doświadczeniem. Tryb wieloosobowy pozwala na zmagania na podzielonym ekranie… czterem graczom naraz. Nie muszę chyba tłumaczyć, że obraz jest wówczas tak mały, iż dostrzeżenie czegokolwiek na telewizyjnym wyświetlaczu graniczy z cudem. Nie pomagają nawet tak atrakcyjne opcje, jak Capture the Flag czy Deathmatch, bo przyjemności z obcowania z multi nie ma praktycznie żadnej.

Pomimo pozytywnych aspektów Vanguard stanowi dla mnie spore rozczarowanie. Może gdybym był oddanym fanem serii, podszedłbym do tego produktu z większym, nienaturalnym wręcz entuzjazmem, ale dysponując należytym dystansem do wymienionej sagi, mogę chłodno stwierdzić, że nowy Medal of Honor to nic innego, jak typowy przeciętniak. Warty uwagi tylko dla tych, którym nie wystarczają już pozycje spod znaku Call of Duty i Brothers in Arms w wydaniu konsolowym.
+ Plusy
- klimat
- przyzwoita oprawa audio-wideo
- kilka realistycznych elementów
- Minusy
- SI
- multiplayer
- krótka kampania
- cena


Opinie czytelników

mos
2007-08-13, 19:05
MOH jest najlepsza gra wojenna jaka widzialem
kross6
2007-06-24, 00:53
zapowiada się nieźle ale czy bedzie lepsze od poprzednika CALL OF DUTY WYMIATA!!!!!!!
~weteran
2007-06-12, 09:02
jeszcze jej nie mam
krzys_14
2007-06-09, 11:36
grafika ladna gra sie milo ale za KRÓDKO (tak jak Call of Duty) ale fajne :) 7/10
handbrake
2007-06-05, 22:50
Zgadzam się z fugas761... fajna gierka, lecz zbyt krótka ;/ grafa nawet w wporzo ;>

Dodaj komentarz

Nick:
E-mail: (opcja)
Treść:
* Prosimy o nie zadawanie pytań dotyczących gry w komentarzach.
Pomoc znacznie szybciej uzyskacie na naszym forum.
Sprawdź pogodę na ferie zimowe
Gery.pl Czysta Poczta Fonik.pl mBlog Extrafotka.pl IMbd.pl Combajn.pl