Tak to już u ludzi jest, że lubią przeróżne rzeczy. Jedni kochają wygazowaną colę. Inni ubóstwiają roztopioną czekoladę ze słonymi paluszkami. Są i tacy, którzy zabiliby za możliwość codziennego startu maszyną z ciągiem wgniatającym ich w fotel. Gusta i guściki. Są różnorakie. Tak samo inne, jak marzenia. Czasem dziwaczne, innym razem romantyczne. Czasem bywa, że i jedno i drugie. Jednym z takich „dziwaczno-romantycznych” marzeń jest praca w kolei. Marne pieniądze. Beznadziejne warunki. Niespecjalna opinia. Mimo to, wiele osób podejmuje się tego wyzwania. Jeszcze więcej o nim marzy. Właśnie dla nich powstała nieoficjalna kontynuacja Microsoft Train Simulator: „Rail Simulator”.
Jak się zapewne domyślacie, Rail Simulator to symulator kolejarza. Precyzując nawet nie tyle symulator, co narzędzie symulacyjne, które umożliwia graczowi tworzenie ulubionych tras kolejowych.
Domyślnie gra oferuje możliwość zabawy na kilku niezbyt długich trasach (do godziny, dwóch jazdy) zlokalizowanych na Wyspach Brytyjskich i w Niemczech. Grać można w trybie wolnej gry i w trybie misji. Tryb misji różni się od trybu wolnego tylko tym, że aby go zaliczyć musimy wykonać określone zadanie. Na przykład przejechać trasę zgodnie z rozkładem lub zadbać o to, by pasażerowie pociągu hotelowego podróżowali w komfortowych warunkach.
RS rozwija jednak skrzydła dopiero, gdy zaczniemy się bawić edytorem. Dołączone misje i trasy szybko stają się mało atrakcyjne. Z czasem jest to więc konieczność. W tym właśnie momencie, gra określa się jako produkt dla osób, które po prostu lubią kolej i wszystko, co z nią związane.
Opcji edycyjnych jest naprawdę multum, a sam edytor jest bardzo prosty w obsłudze. Przy dużych chęciach i samozaparciu, można bez większych problemów odtworzyć swoje ulubione odcinki kolejowe i właśnie z myślą o takim działaniu stworzono tę grę.
Sam model symulacji stoi na bardzo wysokim poziomie. Zadbano też o dużą elastyczność. Ustawienia realizmu można dostosować tak, by gra sprawiała przyjemność zarówno niedoświadczonym kolejarzom, jak i maniakom prowadzenia parowozów, elektrowozów i pociągów szybkobieżnych.
Właśnie takimi lokomotywami przyjdzie wam kierować. Do dyspozycji gracza oddano około dziesięciu maszyn. Za wyjątkiem parowozu, są to lokomotywy z taboru angielskich firm przewozowych i Deutschen Bahn. Będziecie mogli pokierować zarówno powolnymi lokomotywami towarowymi i manewrowymi, jak i szybkobieżnymi modułami ekspresowymi i podmiejskimi. Rzecz jasna i tu autorzy pomyśleli o moderach. O ile mi wiadomo, fani gry już wypuszczają pierwsze modele dodatkowego taboru.
W tym miejscu można byłoby już skończyć tę recenzję. Ci, których tematyka w ogóle nie kręci, już zapewne odpuścili sobie temat. Fani śledzą natomiast każdy tytuł, który tylko się pojawia, widzieli już zapewne demo i wiedzą, że gra spełni ich oczekiwania.
Jedynym, co tak naprawdę ujmuje temu tytułowi jest oprawa audiowizualna. Grę zaserwowano w pełnym 3D, któremu daleko do współczesnych norm. O ile same modele lokomotyw i bezpośredniego otoczenia wyglądają bardzo realistyczne i przekonująco, o tyle gra ma ogromne kłopoty z płynnością i poprawną animacją. Kłopoty z licznymi przycięciami są niestety normą i to na sprzęcie znacznie silniejszym od zalecanego. Są one plagą szczególnie podczas jazdy, co wskazuje na kłopoty z doczytywaniem tras. Rozczarowują też animacje. Wirtualne kokpity lokomotyw nie są w pełni animowane. Mimo możliwości ręcznego przełączenia wielu dźwigni i przycisków, zdarzają się wpadki typu martwy elektroniczny prędkościomierz, który ani myśli drgnąć. Uśmiech przez zęby budzi też widok pociągu z maszynistą zasiadającym jednocześnie w kabinie zgodnie z kierunkiem jazdy i na drugim końcu składu. Podobnie jest i z pasażerami. Możemy przenieść się do wnętrza wagonu, ale szybko opatrzą nam się ci sami podróżni i ich wtórne zachowania. Nie ma też konduktorów, ani zawiadowców. W kabinie siedzi tylko jeden maszynista. Perony przypominają wylewki betonowe, które obstawiono tekturowymi modelami niby pasażerów. Ogólnie rzecz mówiąc nie jest zbyt dobrze i jeżeli nastawiacie się na wielkie doznania estetyczne, będziecie rozczarowani. Jeszcze słabiej prezentuje się oprawa audio. Każdy, kto podróżował pociągiem doskonale wie, iż podróży towarzyszy całkiem pokaźna gama dźwięków. W grze ich brakuje. Udźwiękowienie jest bardzo ubogie i czasami, aż samemu ma się ochotę pokrzyczeć „ciuch-ciuch” lub coś podobnego, by poczuć się jak w pędzącym elektrowozie.
Kupić, czy nie kupić? Kupić tylko, jeśli jesteście fanami symulatorów kolejowych i spodoba wam się demo. Rail Simulator to przede wszystkim narzędzie. Jeżeli chcecie wydać pieniądze na ten tytuł, musicie być świadomi, że bez moddingu gra znudzi się wam już po kilku trasach. Prawdziwa zabawa z RS polega bowiem na własnoręcznym tworzeniu ulubionych torowisk oraz ulubionego taboru i warto o tym pamiętać przed zakupem tego symulatora.
+ Plusy
- Wiele opcji symulacyjnych
- Solidnie wykonane modele lokomotyw i taboru
- Doskonały edytor
- Napisaną ją z myślą o modderach
- Minusy
- Mizerna animacja
- Często przycina
- Czasami są problemy z ładowaniem niemieckich tras
- Mizerna instrukcja
- Angielska wersja językowa
- Brak koncepcji, która czyniłaby tę grę czymś więcej niż narzędziem edycyjnym
- Tylko kilka niezbyt długich tras
- „Tekturowe” perony
- Brak zawiadowców i konduktorów