VOD Pogoda Gry Katalog Firm Frazpc.pl Statystyki Stron Forum Hosting Programy Ipla Film Pozycjonowanie
Gery.pl - Gry

recenzje, zapowiedzi, trailery, pc, konsole

nasze menu
dodatki
Gry onlinenowość
serwisy powiązane


Napoleon: Total War (PC)

2010-02-19, 17:00
Napoleon: Total War

Podstawowe dane

Producent:
Creative Assembly
Wydawca:
SEGA
Data wydania:
19 lutego 2010
Dystrybutor PL:
CD Projekt
Premiera PL:
19 lutego 2010
Dodaj do:
Udostępnij
Ocena użytkowników
8.1/10 (głosów: 61)
Ocena redakcji:     9.0
Grafika:
Dźwięk:
Grywalność:
Napoleon: Total WarNapoleon: Total WarNapoleon: Total WarNapoleon: Total WarNapoleon: Total WarNapoleon: Total WarNapoleon: Total WarNapoleon: Total WarNapoleon: Total WarNapoleon: Total WarNapoleon: Total WarNapoleon: Total WarNapoleon: Total War
Nadeszła nareszcie chwila, kiedy to w pełni możemy się przekonać, jak wygląda produkt Creative Assembly tworzony zgodnie z ich systemem: rewolucja - ewolucja. Najnowsza odsłona najlepszej według niektórych serii gier strategicznych, traktująca tym razem o czasach napoleońskich była drugim krokiem tego modelu wytwarzania gier - ewolucją - zgodnie z którym po wprowadzającym wiele elementów Empire, przyszedł czas na doszlifowanie ich w Napoleon: Total War. 

Wbrew temu, czego obawiało się wielu fanów tej jedynej w swoim rodzaju serii strategicznej, dopracowanie elementów Empire, to jednak nie wszystko, czym zajmowali się programiści Creative Assembly. Podczas gdy rzeczywiście widać daleko posunięte podobieństwo następujących po sobie gier, nazwanie Napoleon: Total Was modem Empire, byłoby jednak krzywdzące. To prawda, już na poziomie beta testów dało się zauważyć, że główna część prowadzenia rozgrywki zostanie identyczna jak w poprzedniej części, ale to głównie z powodu mocnego okrojenia wczesnych wersji udostępnionych redakcjom, nie dane było recenzentom zapoznać się z wieloma elementami, które były wprowadzone w Napoleonie. Na szczęście światło dzienne ujrzała już pełna wersja gry i teraz możemy ocenić jej poziom. 

W Napoleon: Total War mamy do wyboru cztery różne kampanie. Pierwsze trzy traktują o wojennych przedsięwzięciach Napoleona, które zapewniły mu nieśmiertelną sławę doskonałego wodza i stratega. Pierwszą jest kampania Włoska, ograniczona jedynie do wąskiego pasa terytoriów północnych Włoszech i południa Europy. Naszym celem jest w niej otwarcie sobie drogi z południowej Francji do Wiednia, co przestraszy Austriaków na tyle, że przestaną poważnie myśleć o wchodzeniu w Francuzom w drogę. Kolejna kampania, to okazja do odwrócenia losów nieudanej afrykańskiej wyprawy Napoleona, która miała na celu odcięcie jednego z głównych wrogów francuskiej potęgi - Anglii - od najszybszej drogi do Indii, a tym, samym od szerokiego strumienia przywożonych stamtąd dóbr. Naszym zadaniem jest pokonanie Mameluków i innych północno afrykańskich i bliskowschodnich plemion jednoczących się w walce z europejskim najeźdźcą. Mapa tej kampanii zajmuje już znacznie więcej powierzchni a sama ona o wiele bardziej wymagająca. Szczególnie daje się w niej we znaki nowo wprowadzony system wpływu otoczenia i braku zaopatrzenia na liczebność naszych wojsk. Nie raz będziemy musieli zastanowić się, czy zdobycie odległej osady, które ostatecznie rozwiązałoby problem ciągłych najazdów naszych terytoriów przez oddziały tubylców w turbanach, warte jest poświęcania życia dziesiątek naszych doświadczonych żołnierzy, którzy niechybnie zginą podczas morderczego marszu przez spaloną słońcem pustynię. Kolejna charakterystyczna rzecz, którą odkryjemy w tej kampanii, to miażdżąca wręcz przewaga Anglii na morzu. Nie dość, że mają znacznie więcej okrętów, to jeszcze doskonałego admirała - Nelsona. O ile wcześnie nie zainwestujemy w marynarkę, będziemy musieli skupić się wyłącznie na lądowej ekspansji, pamiętając przy tym o żmudnym i kosztownym zabezpieczaniu tyłów przez atakami arabskich maruderów, oraz ewentualnym desantom Brytyjczyków. 

Ostatnia kampania pełni w zasadzie taką samą rolę, jak długie/wielkie kampanie z poprzednich części Total War. Wyznaczony historyczny cel w zasadzie wymaga od nas i tak zdobycia dominacji nad innymi europejskimi krajami. Ostatnia kampania ma swoje lustrzane odbicie, w którym to wcielamy się w jedno z państw sojuszu przeciwko Francji - Anglii, Austrii lub Rosji, albo niezdecydowanych do końca Prusów. W tej kampanii najbardziej charakterystycznym elementem wydają się chyba negocjacje, które są o wiele bardziej rozbudowane, niż w poprzednich częściach Total War. Każde z wymienionych państw ma swoje konkretne cele, z których niektóre to uzyskanie sojuszu z danym państwem, co może okazać się trudne na wyższych poziomach. Dzieje się tak głównie z powodu ulepszonej inteligencji gry w tym zakresie. Podczas targów nasz adwersarz nie daje tak łatwo za wygraną, wysuwając kontr propozycje na nasze żądania a często sam proponuje nam układ, bądź zerwanie porozumienia z innym partnerem. Dzięki temu gra jest o wiele ciekawsza i mniej schematyczna, niż na przykład Empire, choć z drugiej strony nie raz w ciągu przechodzenia kampanii natrafimy na z góry zaprogramowane zdarzenia wynikłe najczęściej ze zdobycia stolicy jakiegoś kraju. 

Warstwę fabularną i historyczną gry trzeba pochwalić za rzetelność. Na tyle, na ile może ty czynić gra, produkcja trzyma się faktów, oczywiście jeżeli chodzi o cele kampanii i początkowe rozmieszczenie sił - później już prawie wszystko zależy od nas. Mapa strategiczna, na której podejmujemy decyzje o rozwoju naszego państwa i przemieszczaniu wojsk i flot wygląda prawie tak samo, jak w Empire. Zgodnie z zapewnieniami zostały lepiej oddane warunki klimatyczne i pogodowe na terenach, przez które się przemieszczamy, ale poza tym nie ma większych różnic, może poza nieco płynniejszymi animacjami postaci. Mechanika w tym trybie również przypomina dobrze znane schematy. Poza główną stolicą regionu, na jego terenie znajdują się miasteczka, farmy, zakłady produkcyjne i kopalnie, których rozwój zagwarantuje nam nie tylko zwiększenie dochodów, ale na przykład obniżoną cenę rekrutacji określonych jednostek, lub w przypadku punktu zaopatrzenia, zwiększenie zdolności odbudowy naszych oddziałów. Większość z tych budowli możemy zburzyć i zastąpić innymi, które bardziej nam się przydadzą, co łatwo określić dzięki czytelnemu drzewku technologii dostępnemu w grze. Jeszcze jedną nowością jest wprowadzenie specjalnych budowli zwiększających prestiż państwa, oraz niektóre parametry wojsk. Przykładem może być kolumna Nelsona, po której zbudowaniu w Londynie Anglicy oprócz sławy narodowej otrzymują premię do ruchu marynarki. Łuk Triumfalny natomiast pozwala francuskim wojskom na dłuższe marsze w trakcie jednej tury. Mechanizm ten przypomina motyw "cudów świata" znanych choćby z serii Age of Empires. Z jednostek specjalnych ostały się jedynie dwie: szpieg i gentleman. Szpiedzy po infiltracji miasta, w trzy tury zakładają (jeżeli im się uda) siatkę wywiadowczą, dzięki której jesteśmy w stanie zobaczyć wszystkie jednostki i budynki wroga w całym regionie. Gentlemani ponownie pomogą w rozwoju technologii w szkołach i uniwersytetach. O ile zrezygnowanie z kapłanów i dyplomatów wyszło grze na dobre, o tyle co do dalszego ograniczenia roli i funkcjonowania szpiegów mam już mieszane uczucia. Uproszczenie chyba posunęło się zbyt daleko.

Silnik prezentujący pola bitew, choć ten sam, został w wielu miejscach usprawniony. Co było zapowiadane - dym z muszkietów i armat rzeczywiście snuje się nad polem bitwy, ale z tym przesłanianiem widoku, to chyba przesada... A może po prostu aż tak nie nakopciłem? Nie jestem pewien, ale tak czy inaczej, efekty cząsteczkowe prezentują się znakomicie, również w przypadku zjawisk atmosferycznych (mgła). Podobnie jak dumne sylwetki wojaków z czasów napoleońskich. Wspaniałe mundury, które we wszystkich innych epokach uchodziłyby za galowe, tutaj świecą podczas walki swoimi złotymi guzikami w promieniach słońca. Żołnierze mają rzeczywiście więcej różnorodnych twarzy, co pozytywnie wpływa na realizm. A kolejnymi smaczkami czyniącymi grę ciekawszą są uciekające z pola bitew wystraszone wierzchowce, czy wywracający się od uderzających w ziemię kul armatnich żołnierze. Same bitwy również wyglądają wspaniale, a gra nie zwalania nawet przy bardzo wielu walczących na ekranie. Z przyjemnością można wychwytywać pojedynki konkretnych żołnierzy podczas dużej bitwy - ich animacje są bardzo różnorodne i dopracowane. Takich finisherów nie powstydziłby się nie jeden hack and slash (no, może popuściłem nieco wodzę fantazji ;) ) Podoba mi się również większa rola przyznana generałom, których obecność, oraz specjalne umiejętności podnoszą morale walczących oddziałów. Niestety brakuje mi tylko nieco opcji powstrzymywania odwrotu swoich tchórzliwych oddziałów. Moi uciekinierzy nie chcieli za nic wrócić na plac boju, mimo, że pofatygował się po nich sam Napoleon... Do walki można użyć nowych, ciekawych oddziałów, na przykład wyrzutnie rakiet - strasznie głośne, niecelne i mające, co ciekawe, zamiast maksymalnego - minimalny zasięg za którym dopiero mogą razić wrogów. Oprócz nowej opcji naprawy okrętów, bitwy morskie w zasadzie nie zmieniły się zbyt wiele i muszę przyznać, że pozostają niestety najsłabszym, mimo swojej widowiskowości, elementem gry.

Dla jednego gracza oprócz kampanii dostępnych jest jeszcze sporo historycznych bitew - stały punkt programu Total War - które stanowią nijako uzupełnienie zmagań w kampanii, oraz oczywiście bitwy dowolne, z parametrami o których decyduje gracz. Jednak Napoleon: Total War wprowadza całkiem nową jakość jeżeli chodzi o tryb dla wielu graczy. Możemy zmierzyć się ze znajomymi w pojedynczej bitwie lądowej, lub morskiej , których jest kilka rodzajów, między innymi oblężenie, oraz "scenariusz", w którym przed starciem zostajemy wprowadzeni w taktyczny cel starcia, który musimy osiągnąć (część graczy musi ze sobą współpracować i koordynować swoje działania by osiągnąć sukces). Jednak to tylko przedsmak wieloosobowych zmagań. Najciekawszym jest to, że możemy rozpocząć jedną z kampanii w dwuosobowym trybie! W zależności od wybranych stron może to być tryb kooperacji (jeżeli wybierzemy po jednym kraju z sojuszniczych), bądź współzawodnictwa, jeżeli jeden z graczy będzie chciał grać Francją. Tryb ten jest bardzo ciekawym urozmaiceniem zwykłych zmagań. Niestety ma jeden, poważny minus - musimy oczekiwać, aż nasz przeciwnik skończy turę, co czasem jest bardzo nużące. Sytuację nieco ratuje możliwość przeglądania w tym czasie naszych  włości i armii, a nawet ustawiania kolejki werbunku oddziałów, ale jest to niewielkie pocieszenie dla bardziej niecierpliwych graczy. Wielkim natomiast, dla nich, jak i dla pozostałych miłośników sieciowych zmagań, jest kolejny tryb - wizytacji bitew. Po zaznaczeniu takiej opcji na początku kampanii, możemy przed niektórymi (w miarę wyrównanymi) starciami zaprosić swojego znajomego, aby przejął w nim rolę komputerowego adwersarza. Jest to bardzo ciekawa opcja, która dodatkowo dobrze się sprawdza niesamowicie urozmaicając grę. Nawet lepiej jest grać w kampanię w pojedynkę, nie czekając na ruchy przeciwnika, a gdy przyjdzie do bitwy zaprosić go na dynamiczną rozgrywkę. Oczywiście trzeba mieć na uwadze poziom gry znajomego, żeby kampania nie stała się nagle zbyt prosta, albo odwrotnie - niewykonalna. Uzupełnieniem warstwy sieciowej jest ekran statystyk, w których prezentowane są nasze osiągnięcia za równo z trybu dla jednego jak i wielu graczy. 

Niestety trzeba również powiedzieć kilka gorzkich słów pod adresem Creative Assembly. W niektórych przypadkach polerowanie nie wystarczyło, a przydałoby się porządne czyszczenie, albo wręcz zrobienie czegoś od nowa. Sztuczna inteligencja komputerowych przeciwników na polu bitwy jest niekiedy skandaliczna. Wałęsają się po mapie bez celu, często bezsensownie narażając się na nasz ogień. Dodatkowo sprawność naszych jednostek również pozostawia wiele do życzenia, co objawia się najwyraźniej podczas szturmowania fortów, kiedy to oddział zamiera czekając aż 5 żołnierzy zarzuci na mury sznury z kotwiczkami. Gdyby nie to, że z góry spada na nas grad ołowiu, byłoby to może nawet śmieszne... Kolejna rzecz, to sterowanie w bitwach morskich, a szczególnie utrzymanie formacji i określenie jej ułożenia, które niestety jest bardzo trudne i nieintuicyjne. 

Napoleon: Total War rzeczywiście nie można nazwać rewolucją w tej doskonałej strategicznej serii. Nie wprowadza wiele nowych elementów, ale w większości poleruje te znane już z Empire: Total War. Za to te nieliczne, które wprowadza zasługują na uznanie, z trybem dla wielu graczy i włączaniem się znajomych do bitew kampanii dla jednego gracza na czele. Warstwa mapy strategicznej została tylko delikatnie uproszczona, co i tak jest dobrym wynikiem biorąc pod uwagę dzisiejsze trendy, natomiast same bitwy są jak zawsze w TW wymagające  i pozwalające rozwinąć skrzydła domorosłym dowódcom. 

+ Plusy
- tryb dla wielu graczy
- klimat i kontekst historyczny
- poprawa grafiki
- ulepszona dyplomacja

- Minusy
- niewiele nowych elementów
- bitwy morskie
- słabe A.I podczas bitew


Dodaj komentarz

Nick:
E-mail: (opcja)
Treść:
* Prosimy o nie zadawanie pytań dotyczących gry w komentarzach.
Pomoc znacznie szybciej uzyskacie na naszym forum.
Sprawdź pogodę na ferie zimowe
Gery.pl Czysta Poczta Fonik.pl mBlog Extrafotka.pl IMbd.pl Combajn.pl