VOD Ogłoszenia Pogoda Gry Konsole Strona startowa Pliki Forum Hosting Programy Hosting plików Ipla Film
Gery.pl - Gry

recenzje, zapowiedzi, trailery, pc, konsole

nasze menu
dodatki
Gry onlinenowość
serwisy powiązane


Lost: Zagubieni (PC)

2008-04-14, 16:25
Lost: Zagubieni

Podstawowe dane

Gatunek:
Przygodowe Akcji
Producent:
Ubisoft Studios
Wydawca:
UbiSoft Entertainment
Data wydania:
26 lutego 2008
Dystrybutor PL:
CD Projekt
Premiera PL:
27 marca 2008
Dodaj do:
Udostępnij
Ocena użytkowników
9.1/10 (głosów: 41)
Ocena redakcji:     6.8
Grafika:
Dźwięk:
Grywalność:
Lost: ZagubieniLost: ZagubieniLost: ZagubieniLost: ZagubieniLost: ZagubieniLost: ZagubieniLost: ZagubieniLost: Zagubieni
Nie wiem, jak się nazywam. Nie pamiętam, czym się zajmowałem. Jakimś trafem znalazłem się na pokładzie Boeinga 777 linii Oceanic. Oprócz mnie na pokładzie były 323 osoby. Lecieliśmy do Los Angeles. Nagle samolotem zaczęło trząść. Po chwili odpadł ogon i dziób. Straciłem przytomność. Obudziłem się w dżungli, niedaleko plaży...

Tak oto zaczyna się cyfrowa adaptacja jednego z najbardziej kultowych seriali wszechczasów - „Lost” (Zagubieni). Gracz wciela się w postać fotografa, który był jednym z pasażerów feralnego lotu 815, a po katastrofie znalazł się w grupie około 70 osób, którym udało się przeżyć.

O tej produkcji dyskutowano żarliwie już od kilkunastu miesięcy. Gracze i fani serialu toczyli niekończące się debaty o tym jak powinna ona wyglądać i jaki reprezentować gatunek. Większość osób liczyła na rpg lub co najmniej rozbudowaną przygodówkę. Początkowo wszystko wskazywało, iż oczekiwania graczy zostaną spełnione. Okazało się jednak inaczej...

„Lost: Via Domus” nie jest ani erpegiem, ani tym bardziej rozbudowaną przygodówką. To gra fabularna z elementami przygodowymi i zręcznościowymi, którą osadzono w realiach przede wszystkim pierwszego sezonu serialu.

Model rozgrywki opiera się na dialogach, które prowadzą gracza przez poszczególne etapy fabuły i wtórnych przerywnikach logiczno-zręcznościowych. W przypadku tych logicznych, naszym zadaniem będzie naprawa instalacji elektrycznych. Minigierki zręcznościowe skupiają się natomiast na unikaniu czarnego dymu lub ucieczce przed polującymi na nas „Othersami”. Gdzieś pomiędzy wepchnięto jeszcze retrospekcje. Pomyślano je jako zapętlone scenki. Przed rozpoczęciem każdej z nich, na ekranie pojawia się podarte zdjęcie. Zadaniem gracza jest wypatrzenie odpowiedniego momentu w scence i uwiecznienie go na fotografii. Ile osób tyle zdań, ale moim zdaniem pomysł nie jest najgorszy i zdecydowanie bardziej pasuje do koncepcji serialu, niż zabawa w elektryka, czy wieczne bieganie po wyspie.

Pozornie wydawać by się mogło, iż wybór właśnie takiej formuły jest kompletnym nieporozumieniem. W końcu serial nie bazuje na nieustannym eksplorowaniu dżungli, a na licznych wątkach fabularnych i częstych zwrotach akcji. Moim zdaniem wyboru tego dokonano w pełni świadomie i to po dokładnych badaniach grupy docelowej dla tego tytułu. Wiele osób nie zdaje sobie zapewne z tego sprawy, ale przeciętny widz Losta ogląda go dla seksownych bohaterów, akcji lub bo wypada i ma gdzieś smaczki oraz niuanse fabularne wymyślane przez scenarzystów. Wystarczy odwiedzić kilka for poświęconych serialowi, by przekonać się, że wielu „fanów” nie potrafi kojarzyć nawet tych najbardziej oczywistych wątków fabularnych. Z serialem jest jednak tak, iż oglądać może go każdy. Jeżeli czegoś nie zrozumie, to popyta na serwisie społecznościowym i uzna scenariusz za tym bardziej legendarny. Z grą jest inaczej. Tutaj potrzebna jest decyzja o zakupie. W wirtualnym świecie należy też podejmować działania, które doprowadzą nas do finału. Nawet w czasach, gdy w pudełku oprócz płyty z programem jest poradnik, zbyt wysoki stopień skomplikowania mógłby przerazić tych „zwykłych” oglądaczy. Opracowano więc patent, który zarówno pozwala odkryć jakąś tajemnicę, jak i dostarcza czystej rozrywki.

Działania mające na celu uzyskanie jak najlepszego wyniku sprzedaży, odbiły się rzecz jasna na warstwie fabularnej. Na szczęście tylko w ten sposób, iż jest ona jednotorowa. Przez całe 3H zabawy naszym celem jest odzyskanie świadomości, a w końcu i ucieczka z wyspy. To jak szybko dotrzemy do finału historii, zależy wyłącznie od tego, jak sprawnie poradzimy sobie z elementami zręcznościowymi, bo fabularne pomyślano tak, by nie sprawiły nikomu trudności. Nadmienić jednak trzeba, iż nawet mimo niskiej komplikacji i jednego toru, wydarzenia, w których bierzemy udział, prowadzą do zakończenia, które potrafi wgnieść w fotel.

Scenarzyści pomyśleli też o pewnym smaczku, który dostrzegą zapewne bardziej ortodoksyjni lostomaniacy. Chodzi o sposób prowadzenia akcji. Przede wszystkim grę podzielono na 7 odcinków, które „realizowane” są dokładnie tak jak serial. Czyli z własnym prologiem, epilogiem, najazdami, odpowiednimi ujęciami itd. Wybór tej konwencji otworzył z kolei drzwi do zastosowania bardzo interesującego zabiegu fabularnego. Scenariusz gry został napisany tak, byśmy brali udział w znanych nam wydarzeniach z zupełnie nowej perspektywy. Na czym to polega? Np. na tym, że o sprawach wyspy dowiadujemy się od innych, gdy mają miejsce lub dopiero po fakcie. Nie biegniemy zatem do bunkra razem z serialową ekipą, ale dowiadujemy się o jego istnieniu dopiero, gdy okolicą wstrząsa tajemniczy wybuch...

Oprócz fabuły, mocnym elementem tej produkcji jest też oprawa audiowizualna. Graficy dołożyli sporych starań, by wirtualny świat możliwie najbardziej przypominał ten, który znamy ze szklanego ekranu. Zaowocowało to nie tylko ciekawie wyglądającą dżunglą, ale i obfitującymi w detale postaciami. Część z nich wygląda bardziej przekonująco, inne mniej. Nie zmienia to jednak faktu, iż wyglądają niezwykle realistycznie same w sobie.

Nieco gorzej prezentuje się warstwa audio. Jej najmocniejszym punktem jest muzyka. Wykorzystano tu wiele motywów, które znane są z serialu, co dodatkowo buduje klimat gry. Tak dobrze nie jest już niestety z efektami i głosami postaci. Te pierwsze potrafią czasami zanikać, a drugie tylko w części należą do „prawdziwych” aktorów i mimo podobieństwa do oryginałów brzmią na tyle inaczej, by zrazić bardziej wymagających fanów Losta.

Gra została wydana w „wersji kinowej”. Ogólnie rzecz biorąc jest bardzo solidnie, ale polskim tekstom brakuje nieco klimatu. Czasami wydają się sztywne i średnio pasujące do postaci, które znamy z serialu.

Czy warto kupić „Via Domus”? W obecnej cenie tylko, jeżeli jesteście fanami Losta. Biorąc pod uwagę długość gry (ok. 3H) jest to po prostu nieopłacalne. Powiedzieć trzeba jednak jasno, iż nawet mimo skandalicznie krótkiego czasu niezbędnego do obejrzenia outra i mocno sprasowanego konceptu, komputerowa adaptacja Zagubionych ma w sobie coś, co przykuwa do monitora i zachęca do poznania wszystkich tajemnic głównego bohatera. Czas pokaże, ale moim zdaniem „Droga do domu” jest wyłącznie wstępem do czegoś poważniejszego. Stary nos recenzenta podpowiada mi, iż jest poważna szansa na kontynuację przygód tajemniczego fotografa. Być może będzie ona dłuższa i bardziej wymagająca? Kto wie? Jeżeli zostanie wydana, być może Via Domus pojawi się jako gratis lub będzie sprzedawany w pakiecie. Kilka wątków fabularnych Via Domus wydaje się wręcz krzyczeć - „Druga część niebawem!”. Namawiam zatem do czujności. O ile nie były to zwykłe niedopatrzenia ekipy piszącej scenariusz, kontynuacja jest raczej pewna. Jeżeli zaś nadejdzie, warto będzie zagrać, by wiedzieć jak „to wszystko” się zaczęło.
+ Plusy
- Doskonała oprawa graficzna
- Kapitalna oprawa muzyczna
- Bardzo trafiona realizacja, która trzyma
koncept znany z serialu
- Świetny klimat
- Doskonały finał

- Minusy
- Skandalicznie krótka!
- Zbyt wiele przerywników zręcznościowych, które na dodatek są wtórne
- Za mało elementów przygodowych
- Ekstremalnie liniowa



Opinie czytelników

daria3
2008-04-17, 14:52
super gra
tryzub
2008-04-15, 08:38
wszyscy ta giere zachwalaja ale mnie nie przypadla do gustu
Gery.pl Czysta Poczta Startowy.com Fonik.pl XORG.pl mBlog Extrafotka.pl IMbd.pl AdCentral Combajn.pl