Jak zapewne każdy miłośnik komputerowej piłki kopanej wie, znana i poważana w komputerowym światku firma EA Sports co roku darzy nas nowymi odsłonami znakomitych (przeważnie) gier sportowych. W wyniku przeprowadzonej przeze mnie tajnej ankiety, wśród osób zabawiających się grami, okazało się, że największą popularnością wśród produktów sportowego oddziału EA cieszy się seria FIFA. Przedmiotem mojej recenzji będzie FIFA 2000, która, mimo działania zęba czasu, wciąż jest niewątpliwie godna uwagi.
Proces instalacji przebiega całkowicie bezproblemowo, kreator cały czas prowadzi nas za rękę. Program instalacyjny wykrywa też, czy mamy wymaganą wersję DirectX – jeśli nie, zainstaluje ją. Doprawdy nie można się przemęczyć. Kopiowanie plików nie powinno zająć więcej niż minutę.
Po uruchomieniu gry wita nas tradycyjnie efektowna animacja z logo EA Sports – szczerze powiedziawszy, to jeden z moich ulubionych elementów we wszystkich dziełach tej firmy. :) Następnie naszym oczom ukazuje się intro. O ile filmiki wprowadzające w Fifach zwykle trzymają poziom, tak intro w Fifie 2000 nie zachwyca. Stworzono je na silniku gry, który moim zdaniem nie jest na tyle „mocny”, żeby wykorzystać go przy tworzeniu filmu. Także kawałek grający w tle nie jest zbyt interesujący. Ale to oczywiście kwestia gustu. :)
Wreszcie trafiamy do menu. Jest ono bardzo przejrzyste, utrzymane w zielono – białej kolorystyce. Odpowiada mi takie połączenie, gdyż nie męczy ono oczu nawet wtedy, gdy zabawimy w menusach nieco dłużej. Obsługa menu jest bardzo intuicyjna i wygodna, a przede wszystkim prosta: już po kilku minutach można się po nim sprawnie poruszać.
W Fifie 2000 możemy spróbować swoich sił zarówno w meczach towarzyskich, jak i bardziej ambitnych trybach gry, np. ligach, turniejach, pucharach. W tych ostatnich możemy nawet sami zdecydować, jakie drużyny mogą brać w nich udział. Dla tych, którzy stawiają na realizm, są też rozgrywki odpowiadające tym z rzeczywistości. Także zwolennicy gry sieciowej znajdą coś dla siebie – w grze umieszczono tryb multiplayer pozwalający na zabawę do 8 osób naraz. Do dyspozycji oddano nam 17 najlepszych lig na świecie (sami sobie odpowiedzcie, czy umieszczono ligę polską), co daje w sumie 450 drużyn o prawdziwych składach. Całkiem nieźle, ale ileż mieliśmy drużyn w Sensible World Of Soccer? Możemy też pobiegać 40 reprezentacjami krajów – nie jest to na pewno zachwycająca ilość drużyn. Jako bonus autorzy umieścili kilkanaście drużyn historycznych – to zdecydowany plus. Polskimi akcentami są dwa kluby umieszczone w sekcji „Rest of world” – Amica Wronki i Widzew Łódź, oraz oczywiście polska reprezentacja. Cierpliwym kibicom futbolu polecam edytor pozwalający na umieszczenie własnej drużyny – może być to zarówno team z polskiej ligi, jak i „KS Podwórko pod blokiem 24”: pełna dowolność. Jest się czym bawić: każdemu zawodnikowi przypisane jest kilka umiejętności, których poziom da się regulować. Kto chce, może też ingerować w takie detale, jak kolor getrów w stroju na mecze wyjazdowe.
Kiedy odważymy się stawić czoła komputerowi w meczu, na początku zobaczymy piłkarzy żywo wbiegających na boisko. Co ciekawe, kamera pokaże też, jak trenują oni tuż przed gwizdkiem sędziego – to nowość w porównaniu do starszych Fifek. W końcu zaczyna się mecz. Tutaj zaskoczyć może szybkość, z jaką toczy się gra – w poprzednich Fifach kopacze nie grali tak szybko, jak ma to miejsce w ich milenijnej odpowiedniczce. Kolejną nowością są zagrania takie jak przyjmowanie wysokich podań na klatkę piersiową, odpychanie ramionami, różne rodzaje zwodów. Dodano także możliwość odniesienia ciężkiej kontuzji, która wyeliminuje naszego piłkarza na dłuższy czas. Szczegóły, które na pierwszy rzut oka mogą wydawać się mało istotne, na dłuższą metę bardzo urozmaicają grę.
Grafika dzisiaj już z pewnością nie zachwyca, ale w roku wydania Fify 2000 sprawiała bardzo dobre wrażenie. Ogólnie większych zastrzeżeń mieć nie można, aczkolwiek postaci piłkarzy są nieco kanciaste oraz nienaturalnie szczupłe. Najwyraźniej panowie z EA Sports zafundowali kopaczom kurację odchudzającą. :) Nie najlepiej prezentuje się też widownia, ale to jest bolączka chyba każdej sportówki, w której widownia to więcej niż kilka osób. W zachwyt mogą wprawić jedynie UFO zabierające piłkarzy z boiska, oraz mecze toczone w nocy, podczas których gracze są efektownie podświetleni – tyle, że obejrzymy to wszystko dopiero po aktywowaniu cheatów. :)
Oprawa dźwiękowa jest przeciętna. Wrzawa na trybunach, charakterystyczny odgłos kopania piłki – to już słyszeliśmy. Komentarz - jak zwykle w wykonaniu Johna Motsona - jest dość przyjemny dla ucha i w miarę żywiołowy, ale także nie usłyszymy niczego nadzwyczajnego. Muzyka pogrywająca w menu to głównie kawałki popowe wprost z list przebojów. Nie należę do zwolenników tego gatunku, ale na pewno wielu taka muzyczka może się podobać. Ogólnie jest średnio.
Sporą zaletą Fify 2000 jest z pewnością całkiem niezła grywalność. Każdy fan gier sportowych na pewno spędził przy niej – lub być może jeszcze spędzi – wiele godzin. Chęć osiągania coraz lepszych wyników sprawia, że CD z Fifą staje się najczęściej używaną płytką. Szkoda tylko, że ogrywanie wszystkich nawet słabą drużyną na poziomie World Class jest tylko kwestią czasu: jest nieco za łatwo.
Podsumowując, FIFA 2000 to odpowiednia pozycja dla tych, którzy lubią tak zwany „sport bez wysiłku”. Da się przy niej nieźle pobawić, aczkolwiek żadnej nadzwyczajnej radości przy niej nie uraczymy. Życzę wielu strzelonych goli!
+ Plusy
- całkiem spora przyjemność z gry
- duża ilość drużyn
- historyczne teamy
- edytor
- Minusy
- średnia grafika i dźwięk
- komentarz: znów Motson!
- słabe intro