Muszę się przyznać, że nigdy nie lubiłem koszykówki. To nudne bieganie z piłką od kosza do kosza - to nie dla mnie. Moje zamiłowania się zmieniły, gdy na rynek wchodziły wersje Street. Na początku sobie myślałem, że wersja uliczna niczym nie różni się od tej klasycznej. Jedyne zmiany to rozgrywanie meczy na podwórku z kumplami. Po włączeniu najnowszej odsłony NBA Street z podtytułem Homecourt każdy, kto myślał podobnie jak ja, natychmiast zmieni swoje nastawienie. Oczywiście klasyczny kosz idzie w zapomniane, bowiem od Street nie chce się odjeść!
Wszystko to zawdzięczamy sposobowi w jaki potraktowano rozgrywkę. Wiadomo, że w klasycznym NBA, gdzie grają największe sławy, trzeba trzymać się reguł i zasad. Zakazany owoc lepiej smakuje i to właśnie dodaje uroku Homecourt. Tytuł pozbawiono jakichkolwiek zasad. Faule oraz podwójne wsady łamią wszelkie ustalenia regulaminowe. Gdy chcę odebrać przeciwnikowi piłkę, nie bawię się z nim w podchody tylko go popycham lub podcinam, czekając aż upuści piłkę i w ten sposób staję się jej posiadaczem. Twórcy zadbali tutaj o dodatkowe fajerwerki. Gdy przeciwnik upuści piłkę możemy zrobić fikołka, aby przejęcie było bardziej efektowne i szybsze. To wszystko jednak jest tylko przedsmakiem, bowiem najlepsze zaczyna się, gdy już dopadniemy upragnioną piłkę.
Rzuty i wsady możemy robić na kilka sposobów. Gdy biegniemy z piłką, za pomocą specjalnego klawisza wzywamy kolegę z drużyny, który podskakuje czekając na nasz dorzut, przejmuje go w powietrzu i efektownie umieszcza piłkę w koszu. Innym z fajnych sposobów zdobycia kosza jest udawane wiązanie buta. Po naciśnięciu odpowiedniego klawisza (w odległości kilka metrów o kosza) jeden z kolegów z drużyny zaczyna wiązać buta, wystawiając się abyśmy mogli wskoczyć na niego i odbijając się, zakończyć pięknym wsadem. Wszystkie te sztuczki służą obejściu zasłony przebiegłych przeciwników, którzy nie pozwalają na zwyczajne zagrywki w pobliżu swojego kosza, a rzuty z dystansu zazwyczaj wyłapują. Nie pomaga nawet obniżenie stopnia trudności, trzeba opanować opisywane przed chwilą triki.
Oprócz pomocy drużyny jest kilka sposobów na samotne zdobycie punktów. Pod dwoma podstawowymi przyciskami, mamy dwa „dodatkowe” klawisze, odpowiadające za przeróżne sztuczki. Kiwanie, odskakiwanie i podawanie to tylko kilka z nich, ale zaręczam, że wszystkie stworzono z myślą utrudniania życia przeciwnikowi. Oczywiście jest to również świetny sposób na urozmaicenie rozgrywki. Wykonując te wszystkie sztuczki, odskoki i wsady gra zachwyca perfekcyjnie przygotowaną animacją. Co tu dużo pisać, po prostu chce się to robić w nieskończoność : )
To nie wszystko, bowiem na ekranie oprócz podanej ilości zdobytych punktów mamy specjalny pasek, który po napełnieniu daje nam możliwość uruchomienia trybu o nazwie gamebraker. Co to? Jeszcze bardziej urozmaica rozgrywkę, dając dodatkowe możliwości akrobacji. Gdy już zdobędziemy cały pasek, na środku boiska pojawia się święcące pole, w które musimy wejść, aby się uruchomił. Ekran zmienia barwę, a prowadzony przez nas koszykarz ma dwa razy więcej możliwości okiwania zawodników i zdobycia punktów. Oprócz tego podczas trwania trybu za najefektowniejsze akrobacje oraz zaawansowane ogranie przeciwnika, dostajemy punkty combo, zwiększające punktację za wsad. W gamebraker możemy zrobić wsad nawet za 5 punktów! Przy czym dodatkowo jeden punkt odejmowany jest przeciwnikowi. Jednak tryb jest krótki i po udanym zdobyciu punktu znika wraz z paskiem i od nowa trzeba pracować na wymagany poziom.
Te wszystkie dodatkowe akrobacje i możliwości dryblowania wraz z trybem gamebraker dają niesamowitą przyjemność z rozgrywki.
W NBA Street Homecourt mamy kilka trybów gry. Pierwszy z nich to dowolny mecz na wybranym boisku. Jednak nie wszystkie są na początku dostępne i przechodząc kolejne poziomy kariery z czasem wszystko odblokowujemy. Drugim jest tryb Homecourt w którym wybieramy drużynę i jeździmy po różnych dzielnicach miasta rozwalając kolejnych graczy. Dodatkowo jest tryb tworzenia postaci, dzięki któremu możemy do swojego team’u zwerbować naszego przeciwnika. Zadaniem w trybie Homecourt jest oczywiście wygrać, jednak są pewne wymagania. Przykładem są m.in. wygranie meczu za pomocą samych wsadów lub rzutów osobistych. Twórcy nie zapomnieli również o gamebraker. Wygraj mecz zdobywając punkt tylko w aktywnym trybie gamebraker. W trybie online jest podobnie jak w pierwszym z opisywanych. Dodatkowo jest podzielony na dwie kategorie ranked i custom match. W ranked match możemy grać o najwyższe miejsca w rankingu światowym.
Różne akrobacje, triki i świetna animacja to nie wszystko, co stawia serię Street na wyższy poziom. Panowie z EA nie zapomnieli również o oprawie audio-wizualnej. Grający zawodnicy są odtworzeni w najdrobniejszych detalach, co sprawia wrażenie jakbyśmy nagrali kamerą kolegów grających za blokiem. Na uwagę zasługuje też dopracowanie otoczenia. Grając mamy kilku gapiów, którzy sobie chodzą i podziwiają nasz kunszt. To jednak nic w porównaniu z obsadzeniem i dopracowaniem klimatu boisk. Zaczynamy od tych najgorszych, które są obskurne i przypominają te biedniejsze czarne dzielnice. Z czasem przenosimy się na co raz lepsze boiska koło szkół bogatych dzieci, aż do klimatów plażowych. Wszystko to ładnie zgrane z pobliskim otoczeniem. Oczywiście gramy także na hali. Twórcy nie zapomnieli również o pogodzie. Co prawda nie gramy gdy pada deszcz, ale gdy zachodzi słońce, w samo południe lub zupełnie w nocy. Wszystko jest rozbudowane i urozmaicone co przyciąga do gry na długie godziny.
Podobnie jest z dźwiękiem. Co prawda muzyka, która po cichu sączy się w tle nie oddaje zbytnio klimatu kosza, jednak wszystkie krzyki grających oraz odbicia piłki wykonane zostały niesamowicie. Oprócz okrzyków w stylu „podaj”, mamy także lekkie wyzwiska, gdy któryś z kolegów coś zepsuje. Po prostu cudo i bardzo mocna strona tej gry.
Podsumowując - NBA Street Homecourt to dobrze wykonana koszykówka - twórcy się naprawdę postarali! Świetna animacja zawodników oraz w miarę przystępna sztuczna inteligencja to tylko niektóre z plusów. Rzecz jasna nie można zapominać o audio i wizualu.
Do gry przyciągają zaawansowane akrobacje oraz triki, które zmieniają zwykłego kosza w istne cudo!
+ Plusy
- świetna oprawa audio-wizualna
- inteligencja przeciwników
- triki i akrobacje to istne cudo!
- Minusy
- nudny tryb kariery
- czy tak naprawdę warto wydać te 239zl?