VOD Ogłoszenia Pogoda Gry Konsole Strona startowa Pliki Forum Hosting Programy Hosting plików Ipla Film


O realizmie w grach, słów kilka...

2007-02-22, 14:20
The Guild 2

Podstawowe dane

Gatunek:
Strategie: RTS
Producent:
4Head Studios
Wydawca:
JoWood Productions
Data wydania:
czerwiec 2006
Dystrybutor PL:
CD Projekt
Premiera PL:
8 lutego 2007
Dodaj do:
Udostępnij
Ocena użytkowników
8.7/10 (głosów: 100)
Realizm. We współczesnych grach jest to coś bliskie mitowi. Wielu o nim mówi, ale niewielu go tak naprawdę widziało. Nie mam tu bynajmniej na myśli realizmu w postaci drobiazgowej fizyki. Nie myślę też o pieczołowicie odwzorowanych realiach historyczno - geograficznych. Mam na myśli wyłącznie takie rozwiązania, które dadzą złudzenie tego, że gra jest zwykłym szarym życiem. W końcu żywot nasz nie jest idealny, więc i idealnych rozwiązań tu nie trzeba. Ot trochę spostrzegawczości i pomysłu. W czym więc tkwi problem? Oto jedno z pytań, które wciąż pozostaje bez odpowiedzi.

Prób przeniesienia realnego życia na monitory komputerów było już wiele. Prym oczywiście wiodą gry rpg. Trudno się temu dziwić, bo jak doskonale wiadomo fraza: „gra w odgrywanie ról” już sama w sobie wiele wyjaśnia. Przyjrzymy się dokładniej każdemu z tych słów. Słowo „gra” jest jak najbardziej oczywiste. To jasne wskazanie na to, czego w ogóle dotyczy gatunek. Dotyczy on gier. Drugim członem jest fraza: „w odgrywanie”. Mamy więc grę, w której naszym zadaniem jest odegranie czegoś. Owe „coś” wyjaśnia ostatni człon: „ról”. RPG – gra w której musimy odegrać jakąś rolę. Wypada teraz postawić pytanie: kto w życiu publicznym coś odgrywa i czy owe odgrywanie można ocenić? Odpowiedzi może być tu wiele, ale łatwo dostrzec dwie dominujące. Pierwsza brzmi: „każdego dnia wszyscy odgrywamy jakąś rolę i jesteśmy za to oceniani”. Jest i odpowiedź druga: „zawodowo odgrywaniem ról zajmują się aktorzy i tak, są za to oceniani”. Pozornie obie te odpowiedzi dotyczą zupełnie innych kwestii. Jednakże po bliższym przyjrzeniu się nietrudno dostrzec pewną wspólną tezę. Wygląda na to, że wszyscy ludzie są w jakiejś części aktorami odgrywającymi swoje role, którzy oceniani są za swoje występy. Oczywiście sam proces nagradzania odbywa się inaczej, choć prowadzi do tego samego. Człowiek, którzy dobrze odegra swoją rolę zyskuje uznanie i nierzadko pieniądze. Dzieje się tak, ponieważ odegrał np. zainteresowanego czymś, co go w ogóle nie interesowało. Mógł też zrobić wrażenie lepsze niż sobą przedstawia. Sytuacji jest tu wiele. Z aktorami jest nieco inaczej. O ile zwyczajni ludzie udają między sobą, że są w pełni naturalni w tym co robią, o tyle aktorzy udają że nie są naturalni w udawaniu lecz jest to wynikiem ich umiejętności. Co ciekawe uznanie i sławę zyskują wtedy, gdy udowodnią, iż potrafią najlepiej udawać naturalność. Na tyle dobrze, by nie było widać że w ogóle udają. Mamy więc swoisty paradoks. Społeczność, która z jednej strony udaje, że nie musi udawać, by osiągnąć jakąś korzyść, a z drugiej strony nagradza ogromnymi pieniędzmi i sławą tych, którzy udają najlepiej głosząc wszem i wobec, że robią to celowo. Wydawałoby się, iż proces ten jest tak naturalny, że aż niemożliwy do zakłócenia. W końcu tak funkcjonuje nasza codzienność i tak też działa szołbiznes.

Niestety nie funkcjonuje on jak trzeba w grach komputerowych. Przyjrzyjmy się im. Weźmy na przykład Obliviona, by daleko nie szukać. Mamy rolę. Jesteśmy więźniem i teoretycznie nikt się z nami nie liczy. Możemy udawać przed innymi dla osiągnięcia swojej korzyści. Jesteśmy nagradzani za skuteczne odgrywanie roli sławą, pieniędzmi i doświadczeniem. Mamy realnie wyglądający świat. Niby wszystko jak trzeba, a jednak pozostaje świadomość, iż to nieprawda. Świadomość poniekąd słuszna. A to dlatego, iż zabrakło jednego elementu: nie ma nikogo kto nagrodziłby nas za to, że udajemy tę naturalność zapierając się na upartego, iż wcale nie udajemy. Brak tego procesu uwidacznia się już na samym początku gry. Co się dzieje, gdy zawszony, brudny i śmierdzący więzień opuszcza celę? Staje się głównym bohaterem historii i to u boku swojego króla! Realne? Bynajmniej! Potem już leci jak z płatka. Niby możemy nabierać innych, niby inni nagradzają nas za to że są nabierani, ale...nie nagradzają nas za to, że się nabrali. Że udaliśmy naturalność do takiego stopnia, iż sami zapomnieli kim jesteśmy mimo, ze wiedzieli że udajemy. Tak naprawdę jesteśmy postacią, o której ich uprzedzono że nadejdzie, będzie zachowywać się w ten i ten sposób. Oczami wyobraźni dostrzec wręcz można jak puszczają między sobą oko i ćwiczą rolę, gdy odwrócimy wzrok. Proces ten na pierwszy rzut oka jest może i subtelny, ale co sprawniejsze oko z łatwością go dostrzeże.

Przykłady można tu mnożyć, ale zamiast debatować nad czymś, co mam nadzieję stało się oczywiste warto zapytać: co zrobić, by coś zmienić? Jakim sposobem postaci z gry mają się nabrać i tym samym nas nagrodzić? Odpowiedź jest banalna: muszą zachowywać się tak jakbyśmy byli jednym z mieszkańców ich świata i nic ponad to!

Co więcej nie tylko oni muszą się tak zachowywać, ale i my! Postać gracza nie może być wycięta z teoretycznie żyjącego swoim życiem świata. Nie może być tak, że każdy ma jakieś obowiązki oprócz gracza, bo już samo to jest nienaturalne. Chociażby dlatego, że w normalnym życiu każdy z nas ma jakiekolwiek zobowiązania. Czy coś takiego da się w ogóle zrobić? Wygląda na to, że tak.

Jednym z najnowszych pomysłów na realizację tych założeń jest gra Guild 2, która zapowiadana jest jako symulator życia. Jak to ma działać?

Gracz zaczyna swą przygodę jako nikt. „Nikt” jednak dosłowny. Bez żadnych niesamowitych zdarzeń, które rzucą go w nurt przygody. Bez cudownej przeszłości. Ot zwykły mieszkaniec miasteczka z odrobiną złota (co już jest jakimś tam zakłóceniem realizmu, ale przymknijmy na to oko) i wyuczonym zawodem. Za te pieniądze może kupić sobie swój własny zakład pracy, zatrudniać mieszkańców wioski, handlować. Dorabiać się majątku. Z czasem ożenić się, mieć dzieci, którym odda swój majątek itd.

To kariera kupca. Można być też i politykiem, który będzie sprawował najróżniejsze funkcje obarczone przywilejami, ale i obowiązkami. Można być zbirem. Można być też nikim i żadna wirtualna postać do nas nie podejdzie i nie da nam porady, co zrobić by było lepiej. Takie są zapowiedzi. Przecieki, które dają nadzieję, na krok w stronę gry pachnącej prawdziwym realizmem. O tym czy okażą się prawdą dowiecie się już niebawem z recenzji. Mam wielką nadzieję, iż uda się i powstanie gra, której rozwiązania szybko zostaną wcielone do epickiego erpega i powstanie gra wszechczasów. Na razie to tylko marzenia. Czym jednak jest życie bez marzeń? Chyba tym samym, co gry bez realizmu. Oby te udało się spełnić, czego Wam i sobie życzę.


Opinie czytelników

scr
2007-03-03, 16:37
nie moge sie doczekac az wnia zagram zobacze jaka ona jest dokladnie
Gery.pl Czysta Poczta Startowy.com Fonik.pl XORG.pl mBlog Extrafotka.pl IMbd.pl AdCentral Combajn.pl