Gdy jeszcze w poprzednim stuleciu Chris Taylor przeszedł do niewielkiego studia Cavedog Entertainment nikt nie przypuszczał, że stworzy jednego z najlepszych RTS-ów w historii, czyli Total Annihilation. Jak na tamte czasy TA zachwycał przede wszystkim mnóstwem dostępnych jednostek, nieprawdopodobną wręcz sztuczną inteligencją oponentów i pozwoleniem graczowi na potyczki zarówno na lądzie, jak i na wodzie, czy nawet w powietrzu. Mimo, że gra nie uzyskała jakichś oszałamiających wyników sprzedaży (głównie ze względu na swoją niszowość – część graczy uznała ją po prostu za zbyt trudną i wymagającą) to i tak pozwoliła Taylorowi stworzyć swoje własne studio, nazwane Gas Powered Games. Chris na jakiś czas porzucił wtedy strategie i zajął się przygotowywaniem Dungeon Siege’a, a potem jego sequela.
Jednak, jak to się mówi, ciągnie wilka do lasu, w związku, z czym jakiś czas temu otrzymaliśmy informację o nowym RTS-ie tworzonym przez GPG. Według wszelkich zapowiedzi jest to oryginalna część druga Total Annihilation. Jednak w związku z jakimiś zawirowaniami z prawami do nazwy, zatytułowano ją Supreme Commander. Okazało się bowiem, że za Total Annihilation 2 trzeba by słono zapłacić. Chris Taylor postanowił nie upierać się. Myślę, że miał rację, no, bo w sumie, jaka to różnica, jaki tytuł nosi gra? Ważne żeby była dobra. A tego, że ten wspaniały pomysł nie zostanie zniszczony mogliśmy być niemal pewni. Mogę Was zapewnić, że Supreme Commander oferuje wszystko to, co oglądaliśmy w TA i sporo, sporo więcej, ze względu na olbrzymi wzrost mocy współczesnych komputerów, w porównaniu do ich przodków z przed dekady. .
Nie ma sensu rozpisywać się tutaj o szczegółach, bo na to przyjdzie czas w recenzji, która nadchodzi wielkimi krokami. Skupię się, więc na informacjach podstawowych, które mam nadzieję zachęcą Was do sięgnięcia po ten nieszablonowy tytuł. W Supreme Commander występują trzy frakcje: United Earth Federation, Aeon i Cybran Nation. Każda z nich posiada oczywiście cechy charakterystyczne, które urozmaicają rozgrywkę. Dla przykładu podam, że UEF to strona najbardziej „ludzka” i za cel postawiła sobie doprowadzenie do pokoju pomiędzy wszystkimi stworzeniami i powrót do macierzy, czy naszej swojskiej Błękitnej Planety (warto przy tym dodać, że z powodu wielu konfliktów, ludzie jakiś czas temu się z niej wyprowadzili). .
To tylko początek tego, co nas czeka. Wydaje się, że Chris Taylor doskonale wie, co robi i naprawdę, w Supreme Commanderze można dopatrywać się licznych analogii do Total Annihilation. Jestem przekonany, że każdy, kto pamięta tamte czasy bez zastanawiania się sięgnie do portfela. Myślę jednakowoż, że podobnie będzie z młodym pokolenie, szczególnie tych ambitniejszych graczy. Po prostu mogłoby się potem okazać, że przegapili wielkie wydarznie. Tak więc duch TA ciągle żywy w narodzie. Oby te tradycje nigdy nie wyginęły.